Koronkowe umilacze nastroju - czyli bieliźniane nowości w mojej szafie

Mam takie chwile, kiedy potrzebuję czegoś nowego by poprawić sobie humor. Czasem wystarczy tabliczka ulubionej czekolady, czasem potrzebuję czegoś znacznie większego.

    Jakiś czas temu wpadł mi w oko komplet Lupoline Blaki 1613 , ale jak to ja nie ograniczyłam się tylko do jednego i zamówiłam jeszcze jeden komplet. Napiszę o nim oddzielnie. Dawno nie cieszyłam się tak dostając sms z paczkomatu, z kodem odbioru. Nie zważając na świeżo umyte włosy założyłam czapkę i pobiegłam. Było warto oj było... Sami zobaczcie - czyż nie są cudowne?
Zacznę od czarnej bardotki, która jest sprawczynią całego zamieszania. Do kompletu były szorty z śliczną koronkową aplikacją z przodu, oraz tiulowym prześwitującym tyłem.
Ramiączka łącza się z miseczką podwójną tasiemka z słodką kokardką.
Biustonosz podszyty jest cieniutką prześwitującą tkaniną, dzięki czemu miseczki są bardzo wygodne.
Z przodu szortów mamy małe wycięcie, które o dziwo bardzo łądnie się układa (na początku myślałam, że to błąd w szyciu i mam spoooora dziurę).
Jeśli jesteście zainteresowane zakupami w sklepie e-lady.pl mam dla Was dwa kupony zniżkowe:
20zł mniej przy zakupach za minimum 100zł     - 68945F3 - AE9039 - 6383A4 - 76636E - 9E37417
30zł mniej przy zakupach za minimum 170zł     - 1389F68 - 004314 - 8976F1 - C74870 - 1742593   

Już niedługo pochwalę się Wam czerwonym cudeńkiem...
pozdrawiam 
Maddzik 

Mój pierwszy raz i pierwszy duży... słój - wyznania początkującej świecoholiczki ❤

     Moja przygoda z zapachami zaczęła się mniej więcej rok temu. Początkowo były to woski Yankee Candle, które są bardzo popularne i coraz łatwiej dostępne. Zazwyczaj zamawiałam je w sklepie Goodies.pl, a dwa dni później rozkoszowałam się ich zapachem. Jak chyba w większości przypadków apetyt rośnie w miarę jedzenia i zamawiając woski coraz częściej zastanawiałam się nad kupnem świecy, lecz odkładałam tą decyzję na później, bo jeszcze wtedy nie trafiłam na zapach, który skradłby moje serce. 
     
       Woski są moim zdaniem idealne by próbować zapachy. Kosztują 7zł i spokojnie starczą nam na 3-4 użycia. Po tym czasie wiemy czy dany zapach skradł nasze serca i chcemy by gościł w naszym domu znacznie częściej. Kolejnym plusem wosków jest możliwość ich łączenia, co przy odrobinie fantazji może poskutkować stworzeniem zapachu 'idealnego'.

      Świece były dla mnie kolejnym krokiem. Przede wszystkim przez ich cenę. Najmniejsze kosztują około 40zł, a duże prawie 100zł. Pierwszą świecę odkupiłam na grupie świecoholików - używaną Champaca Bloosom za 30zł (niestety przyszła do mnie potłuczona, ale kropelka wszystko sklei). Skusiłam się na nią, ponieważ miałam już dwa woski o tym zapachu i bardzo je lubiłam, a cena wydawała się być bardzo kusząca.
     Po kilku wspólnych wieczorach i bardzo niewielkim zużyciu postanowiłam kupić kolejną - Midnight Oasis. Lecz jak to bywa z edycjami limitowanymi - szybko się kończą. Na szczęście w grupie jedna z osób chciała ją sprzedać, więc od razu napisałam i przedwczoraj do mnie trafiła. 

     Mając dwie duże świece powinnam być w pełni usatysfakcjonowana, lecz jest mi mało i mało... Moja przyjaciółka, która jest w Irlandii trafiła tydzień temu na wyprzedaż Village Candle. Już jakiś czas temu upatrzyłam sobie Beach Palm lecz cena (100zł) skutecznie mnie zniechęcała. Jak dowiedziałam się że duża świeca kosztuje tam około 45zł, a średnia 35zł to od razu wysłałam przyjaciółce listę zakupów. Jak poszła do sklepu, to zostały same średnie świece więc kupiła mi 3 zapachy.

Cherry Bloosom - zapach świeżych kwiatów, połączonych z aromatem wiśni
Palm Beach - zapach czerwonej pomarańczy i jagód goi 
Raspberry Rose Tea - zapach maliny, ziół, herbaty i piżma
Ciepłe odcienie, prześliczne etykiety i już tak niedługo będę mogła rozkoszować się ich zapachem. Zapas będę miała na dość długi czas, lecz ciekawa jestem po jakim czasie zapragnę kolejnych :)

Macie swoje ulubione świece, zapachy? A może znacie sklep godny polecenia, w którym są ciekawe promocje?

Konferencja Meet Beauty Warszawa 24 października 2015


Wstałam dziś o 5 rano by w końcu znaleźć chwilę czasu na obrobienie zdjęć i podzielenie się moimi wrażeniami na temat konferencji Meet Beauty, która odbyła się w ubiegłą sobotę. 

     Moja wycieczka rozpoczęła się o 5 nad ranem, kiedy zniecierpliwiona czekałam na spóźniający się tramwaj, potem jak najszybciej na dworzec by wsiąść w odpowiedni pociąg (co w moim przypadku nie zawsze się udaje). Do warszawy dojechałam w niecałe 2 godziny, przesypiając połowę drogi przytulona do torby. Na dworcu poznałam przemiłą dziewczynę, która chciała pomóc mi dojechać na miejsce konferencji, ale tak bardzo chciałyśmy, że pojechałyśmy w drugą stronę :) na szczęście tylko jeden przystanek, więc szybko się przesiadłyśmy i udało mi się dotrzeć na miejsce.


     Zaraz po wejściu stanęłam w kolejce by odebrać identyfikator. Jak zwykle z zmienionym imieniem. Mimo iż imię Magda wydaje si być wszystkim bardzo dobrze znane, to większość osób myśli iż jest to skrót od imienia Magdalena. Natomiast imię Magda i Magdalena to dwa różne imiona.
      Tym sposobem z nowym imieniem, ale na szczęście tym samym blogiem ruszyłam w poszukiwaniu znajomych twarzy. Z każdym krokiem napotykałam mniej i bardziej znane buźki, co było bardzo miło. 

     Wraz z Karoliną z bloga bizarre-case ustawiłyśmy się do jeszcze w miarę krótkiej kolejki do stoiska Pilomwax, gdzie mogłyśmy w bardzo dużym zbliżeniu obejrzeć swoją skórę głowy, a następnie uwzględniając to krótkie badanie zostały dobrane produkty do codzienniej pielęgnacji włosów. 


Moje włosy niestety dość szybko się przetłuszczają, dlatego w moim przypadku jest to codziennych szampon do włosów ciemnych, oraz maska regenerująca z aloesem.

     Kolejnym stanowiskiem do którego się udałyśmy było Golden Rose, w którym usłyszałyśmy o nowościach firmy. Ja zakochałam się w pomadce Crayon Matte Lipstick nr 8, ale niestety brak mi czasu by pojechać do Manufaktury i ją kupić, ale jeszcze tydzień może dwa i będzie moja :)


     Aktualnie testuję typowo jesienny brąz z delikatną bordową nutą o numerze 01. Bardzo się go obawiałam, ale o dziwo nie wyglądam w nim jak bladolica zjawa. Po zmieszaniu z jaśniejszą, bardziej różową szminką staje się idealna na chłodne ponure dni. Mimo iż jest dość ciemna, to zamierzam łączyć ją z innmi kolorami, by choć troszkę ją rozjaśnić.


Przyszedł i czas na wykłady :)
     Ja zdecydowałam się na panel ogólny, który wdawał mi się najbardziej interesujący. Na wykładach dowiedziałyśmy się jak w domowym zaciszu zrobić technicznie dobre, odpowiednio oświetlone  zdjęcia, Jak zaprojektować szatę graficzną swojego bloga by była spójna i dopasowana do nas. Jak wykorzystać inne portale społecznościowe, oraz o tym w jak szybkim tempie stają się coraz bardziej potrzebne i pożądane przez czytelników. Jak czytać i rozumieć statystki bloga. Oraz na co warto zwrócić uwagę pisząc go. Wszystkie wykłady były przedstawiony w spójny i zrozumiał sposób, co sprawiło że bardzo dużo zapamiętałam, a wykład minęły w mgnieniu oka. Jeszcze nie raz zajrzę do tych prezentacji i na pewno pobawię się szablonem bloga, na co już od dawna miałam ochotę, ale nie wiedziałam jak się za to zabrać.

   W przerwie między prezentacjami i warsztatami mieliśmy chwilę by porozmawiać i zjeść coś pysznego. Desery wyglądały cudownie i tak też smakowały. Szkoda tylko, że obiekt nie był większy, bo nie wszyscy mogli usiąść i było dość głośno.


      Cała konferencja minęła mi bardzo szybko. Wkład były bardzo ciekawe, a temat idealnie dobrane do naszych potrzeb. Jak tylko znajdę chwilę wolnego czasu, to spróbuję zmienić szablon bloga, na co już od dawna mam ochotę. Organizatorzy spisali się na medal, a nie było to łatwe zważając na taką ilość uczestników. Dzięki tej konferencji doładowałam swoje wewnętrzne bateryjki i znalazłam wiele inspiracji, które już niedługo postaram wdrążyć w życie.

    Wychodząc z konferencji każdy uczestnik dostał 'zblogowaną' torbę w której mieściły się bardzo fajne upominki:
 Drogeria Natura
Neonail
 Semilac
 Henkel Polska: Fa, Gliss Kur, got2b, Syoss

 Bardzo się cieszę, że mogłam uczestniczyć w konferencji i mam nadzieję, że jeszcze nie raz uda mi się z Wami spotkać w tak zacnym gronie :) 

pozdrawiam 
Maddzik 

So let's meet beauty

Wstałam o 4 nad ranem, ubrałam się na lewą stronę, zapomniałam spakować biletu na pociąg i kart pamięci do aparatu. Ale w ostatniej chwili się udało, teraz czas na autobus, pociąg, tramwaj i będę na miejscu. Już nie mogę się doczekać aż poznam wiele z Was :)
Do zobaczenia!

Tanie i dobre - czyli zapowiedź azjatyckich nowości w mojej kosmetyczce.

Laborki z mikrobiologii dają mi popalić. Codzienna kilkugodzinna nauka kilkunastu mikrobów tygodniowo przeorganizowała mój tryb dnia i nocy. Pocieszam się jednak myślą, że jeszcze tylko dwa tygodnie i będę prawie wolna.

Dwa tygodnie temu dotarły do mnie trzy paczki z zestawami pędzli. Używałam ich na wszystkie możliwe sposoby. W kilku się zakochałam, kilka będzie szukało domu. Ale moim zdaniem warto było zaryzykować tych kilka dolarów $ :)


Wieczorem opowiem Wam o poszczególnych zestawach jak i pędzlach :)
Jeśli jesteście ciekawe jak za niewielkie pieniądze wzbogacić swoją kolekcję o przydatne pędzle to zapraszam o 20!

pozdrawiam 

Maddzik 

Gładkie nogi z produktami Balea

Jakiś czas temu dostałam kolejną paczkę kosmetyków od mojej chrzestnej. A dziś podczas porannego prysznica stwierdziłam, że czas najwyższy podzielić się swoją opinią na temat dwóch produktów, które 'wygładziły' moje ciało.
Balea nature rasier schaum czyli ianka do golenia kosztuje około 1,5
Pianka zamknięta jest w wygodnym opakowaniu, dozownik sprawdza się bez zarzutu. Pianka jest gęsta i 'ciężka' przez co jest bardzo wydajna. Ma neutralny zapach. Golenie z jej użyciem jest bardzo przyjemne. Maszynka sunie bardzo łatwo, a skóra po goleniu jest gładka bez podrażnień.
Skład: AQUA • BUTANE • PALMITIC ACID • GLYCERIN • COCO-GLUCOSIDE • STEARIC ACID • POTASSIUM HYDROXIDE • ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL • TOCOPHERYL ACETATE • AROMA • CITRIC ACID • POLYQUATERNIUM-7 • SODIUM BENZOATE • PROPANE • ISOBUTANE
Balea Rasieröl czyli olejek do golenia o pojemności 75ml i kosztuje 3
Pierwszy raz spotkałam się z olejkiem do golenia. Mała buteleczka z wygodną pompką mieści w sobie świeżo pachnący olejek. W użyciu jest bardzo przyjemny. Skóra po goleniu jest gładka i pozostaje na niej delikatny film. Jedynym minusem, który zauważyłam, jest to że po każdym użyciu muszę bardzo dokładnie umyć maszynkę, ponieważ pozostają na niej resztki olejku.
Olus Oil • Helianthus annuus Seed Oil • Prunus Amygdalus Dulcis Oil • Olea Europaea Fruit Oil • Orbignya OLEIFERA Seed Oil • Calendula officinalis Flower Extract • Bisabolol • Glycine Soja Oil • Tokoferol • Parfum • Farnezol • Salicylan benzylu • Citronellol • Geraniol • Limonene • Linalool • Alfa-Isomethyl jonon

Jeśli będziecie miały możliwość kupna tych produktów, to serdecznie polecam. Za niewielką cenę możecie nabyć dobre produkty, które umilą Wam kąpiele i tą mozolną czynność :)
pozdrawiam 
Maddzik 

Wedding day czyli ślub by Goodies.pl

O zapachu:
Długie oczekiwanie i jeszcze dłuższe przygotowania. Tygodnie (a nawet miesiące!) spędzone na poszukiwaniu idealnej sukni i najbardziej gustownych dodatków. Żmudna praca nad ułożeniem listy gości, skomponowaniem menu i nakreśleniem oprawy tej najważniejszej w życiu ceremonii. Łzy szczęścia, wielkie wzruszenie i szczery śmiech – to wszystko zostało w zaczarowany sposób zamknięte w białym wosku Wedding Day, który (już delikatnie podgrzany) pachnie niezwykle dziewczęcą, bardzo wyjątkową i niewinną kompozycją składającą się na bukiet białych kwiatów i nuty szlachetnych, słodkich owoców.
Kilka słów ode mnie:
Kilka tygodni temu miałam okazję malować moją koleżankę, do jednej z najważniejszych chwil w jej życiu. Kiedy co jakiś czas robię zakup w sklepie Goodies.pl zawsze wybieram coś nowego, coś czego nigdy bym nie kupiła. Tym sposobem poznaję nowe zapachy, które bardzo często stają się ulubieńcami. Zapach ten jest przyjemny, ale nie skradł mojego serca. Połączenie białych delikatnych kwiatów z zbyt słodkim zapachem. Wyobrażałam sobie ten zapach zdecydowanie mniej słodko i to jest jeden jego minus. Nie można palić go zbyt długo, by nie przesłodził nam powietrza. Bardzo dobrze sprawdza się w chłodne ponure dni, ogrzewając sobą chłodne ściany.

Dla mnie 4/5
Zapraszam do sklepu Goodies.pl

Jeżynowo-malinowy peeling do ciała czyli Tutti frutti w roli głównej

Wraz z porą roku zmieniają się moje upodobania co do zapachów. Podczas cieplejszego okresu sięgam po delikatne świeże zapachy, a gdy choć trochę się ochłodzi wybieram cięższe, słodsze zapachy, które otulą każdy milimetr mojego ciała.
Kiedy otworzyłam opakowanie poczułam bardzo intensywny słodki zapach jeżyn i malin niczym w babcinym ogródku i od razu się w nim zakochałam. Od dzieciństwa mam słabość do malin i jeżyn. Mała buteleczka mieści w sobie zaledwie 100ml produktu, lecz spokojnie wystarczy go na 4-5 użyć. Konsystencją przypomina dość gęsty żel pod prysznic z bardzo przyjemnymi drobnymi granulkami peelingującymi. Jego dużym plusem jest cena. Kosztuje około 3-4zł, więc możemy spróbować różnych wariantów zapachowych nie wydając majątku.

pozdrawiam 
Maddzik 

Smutek pożegnań czyli Pharmaceris - łagodząca pianka do mycia

      Są produkty, z którymi rozstaję się bez najmniejszego problemu. Są również takie za którymi zaczynam tęsknić kiedy widzę jak powoli się kończą. Tą piankę mam już od dość dawna. Przez długi czas stała schowana w szufladzie, aż się wyprowadziłam. Wtedy trafiła na półkę nad umywalką i powoli zaczęłam się w niej zakochiwać.
      Proste przezroczyste opakowanie z bardzo wygodną pompką (zakrętkę już dawno zgubiłam). Cały czas możemy obserwować stopień zużycia produktu. Naklejki nie odchodzą, a napis się nie ścierają.
      Pojemność jest chyba standardowa jak dla tego typu produktów, 150ml spokojnie wystarcza na 3-4 miesiące używania.
      Pianki używałam rano by oczyścić twarz z pozostałości olejów, które nakładałam na noc. W tym celu sprawdzała się idealnie. Skóra była oczyszczona, ale nie czułam by była przesuszona i ściągnięta.
W przypadku zmywania makijażu bywało różnie. Bez problemu radziła sobie z podkładem/pudrem/cieniami, lecz w przypadku eyelinera czy tuszu do rzęs musiałam sięgać po olejek by rozpuścił te produkty, a dopiero potem używałam pianki by doczyścić skórę.
Konsystencja pianki jest dla mnie idealna. Gęsta i zwarta, nie spływa z dłoni. Po nałożeniu na twarz, możemy wykonać 2-3 minutowy masaż twarz, bez dokładania kolejnych porcji produktu.
Jeśli szukacie produktu, który oczyści wasze buźki, a nie chcecie czuć nadmiernego ściągnięcia i przesuszenia skóry, to serdecznie polecam Wam ten produkt. 
pozdrawiam 
Maddzik 

Brushegg czyli jak tanio umilić sobie pranie pędzli

Od pewnego czasu coraz więcej kupuję na azjatyckich stronach. Ceny są bardzo zachęcające i często możemy znaleźć tam produkty niedostępne u nas. Przeglądając aukcje najróżniejszych pędzli do makijażu trafiłam na ten oto mały gumowy produkt.
   Już od dawna chciałam kupić rękawicę do mycia pędzli, ale zawsze odkładałam to na później, musząc kupić ważniejsze rzeczy. Kiedy zobaczyłam to jajeczko i przede wszystkim jego cenę pomyślałam że warto spróbować. Kosztowało niecałe 5zł i dotarło do mnie po 3 tygodniach. 
   Nie byłabym sobą gdybym nie umyła od razu kilku pędzli. I od tego momentu się w nim zakochałam. Mycie pędzli zajmuje mi 1/3 czasu, który zazwyczaj na to poświęcałam, a pędzle są idealnie doczyszczone.
    Pozostaje tylko jeden mała minus -  jego wielkość. Idealnie radzi sobie z pędzelkami do oczu, większymi do konturowania twarzy jak i nakładania podkładu, lecz z moim ulubionym Maestro 180 do pudru kompletnie sobie nie radzi. Ale to tylko jeden jedyny pędzel z którym nie dał sobie rady.

   Jeśli szukacie taniego rozwiązania które umili Wam mycie pędzli wystarczy, wpisać brushegg na azjatyckich stronach i za 1-1,5$ kupić to oto jajeczko.

Ja jestem nim oczarowana!
pozdrawiam 
Maddzik ♥

Good morning - healthy morning!

Bywają w moim życiu takie poranki, kiedy nie muszę z pierwszymi promieniami słońca w pośpiechu wybiegać z łóżka. Jeśli tylko mam chwilę staram się zacząć nowy dzień od zdrowego śniadania. W końcu udało mi się upolować (w Ikei) wymarzony prostokątny duży talerz na którym wszystko mi się mieści J 

Bardzo proste i pożywne danie czyli kasza owsiana na mleku z owocami i orzechami. Muszę przyznać, że już dawno przejadły mi się płatki owsiane/jaglane/ryżowe. Na kaszę owsianą trafiłam przypadkiem podczas jakiegoś zdrowego tygodnia w Biedronce i od tego czasu zastąpiłam nią płatki owsiane. Moje ulubione truskawki i maliny zastąpiłam jesiennymi owocami i orzechami włoskimi. Do tego kawa z mlekiem i jestem w niebie
Produkty
·  40g kaszy owsianej
·  150ml mleka 2% + 150ml wody
·  50g gruszki
·  50g jabłka
·  50g śliwki
·  50g nektarynki
·  10g orzechów włoskich
     białko 14g    tłuszcz 12,6g    węglowodany 64,5g    382kcal


pozdrawiam  Maddzik ♥

Summer scoop by goodies.pl

Nie raz zdarzyło mi się kupić produkt oczami. Zobaczyłam, zapragnęłam, zakupiłam. Tak było również w tym przypadku. Jak zobaczyłam truskawki w waniliowym musie to od razu dorzuciłam ten wosk do koszyka.

O zapachu:
Waniliowy mus – odpowiednio zmrożony – podany w towarzystwie świeżo przygotowanego, słodkiego, truskawkowego sosu. Albo wielkie, pyszne lody – składające się z nałożonych naprzemiennie, śmietanowych i owocowych gałek. Po prostu doskonałe, letnie orzeźwienie i moc owocowej przygody. Inspiracja, która stała się pobudką do stworzenia niezwykle wakacyjnego wosku – Summer Scoop. Pozbawiona kalorii kompozycja pozwala zamienić każdy, nawet najbardziej pochmurny dzień w letnie, ciepłe popołudnie – esencja pobudza umysł i koi zmęczone bezbarwną codziennością zmysły, racząc je pyszną, truskawkowowo-waniliową delicją.
Kilka słów ode mnie:
Czegóż chcieć więcej kiedy pod ręką ma się takie bezkalorczne słodycze? Ja jestem w niebie. Mimo iż na co dzień wybieram mniej słodkie i bardziej rześkie zapachy, to w tym przypadku nie mogłam nie spróbować. Palę go kiedy mam gorszy dzień, a w domu brakuje czekolady. Jest dość słodki, ale naturalny, dlatego nie palę go zbyt długo, by nie stał się zbyt przytłaczający. 
Dla mnie 4/5
Zapraszam do sklepu Goodies.pl oraz produktu Goodies.pl/YankeeCandle

Himbeere zitronengras i White passion czyli Baleowe kąpieloumilacze ♥

Wyrzucając puste opakowania po kosmetykach postanowiłam napisać kila krótkich recenzji. Nie mam w zwyczaju zbierania opakować i robienia HOULi, jakoś nie lubię gromadzić zbędnych rzeczy i jak tylko widzę, że jakiś produkt zaczyna się kończyć to staram się ten proces przyspieszyć by nie trzymać resztek. 


O żelach z Balei pisałam już nie raz. Wygodne opakowanie, niska cena bo nie więcej niż 1Euro. Oba udało mi się zużyć dość szybko, ponieważ w wakacje mogłabym brać prysznic 5 razy dziennie. Co urzekło mnie w tych żelach? Śliczna szata graficzna i przede wszystkim cudooowne zapachy. Konsystencją i ceną przypominają żele z Isany, lecz ich zapachy są znacznie bardziej zachęcające.

Himbeere zitronengras czyli malina z trawą cytrynową to słodkawy owocowy zapach malin  z delikatną cytrynową nutą, natomiast White passion który był zimową edycja limitowaną jest jednym z bardziej uniwersalnych zapachów, delikatna kwiatowo perfumeryjna nuta, która większości z nas przypadnie do gustu z dodatkiem lekko kwaśnej górnej nuty jagód acai. 

Jeśli tylko będziecie przechodziły obok sklepu z chemią z Niemiec warto wejść i rozejrzeć się za tymi zelami, Za niewielką cenę (myślę, że około 5-6zł) możecie kupić bardzo wydajny, ładnie pachnący żel pod prysznic, który swoim zapachem umili wam wieczorną kąpiel.

pozdrawiam 
 Maddzik ♥

Hydrożelowe płatki pod oczy Marion

Praca licencjacka wysłana po kolejnych poprawkach, więc czas zacząć żyć normalnie. Dziś postanowiłam podzielić się z Wami moimi wrażeniami na temat hydrożelowych płatków pod oczy firmy Marion.


Opis producenta:
Płatki, które skutecznie spłycają drobne linie i zmarszczki, jednocześnie opóźniając proces powstawania nowych. Dzięki zastosowaniu hydrożelowej technologii, składniki aktywne dostarczane są bezpośrednio do najgłębszych warstw naskórka. Kolagen nadaje skórze odpowiednią jędrność, elastyczność i napięcie. Kwas hialuronowy posiada doskonałe właściwości przeciwzmarszczkowe, nawilżające i rewitalizujące.
Ekstrakt z ogórka - odświeża, łagodzi, daje uczucie lekkiego chłodu oraz delikatnie rozjaśnia cerę.
cena: 3-3,50zł / para

Moja opinia:
Płatki pakowane są parami w wygodne saszetki. Jedna strona jest żelowa, druga jakby z delikatnej bawełny. Bez problemu odchodzę od plastikowej tacki na której wyjmujemy je z opakowania. Nasączone są bardzo niewiele, więc nic nie wypływa z saszetki.
Nałożyłam je na pół godziny, podczas sobotniego sprzątania. (Zawsze brakuje mi czasu na leżenie z maseczką. JSkóra po ich zastosowaniu jest jędrna, bardziej napięta i delikatni wygładzona. Nie oczekiwałam cudów, cząsteczki kolagenu są za duże by przedostać się przez naskórek, może on działać jedynie powierzchownie minimalnie nawilżając warstwę rogową.
Jeśli mamy opuchnięte oczy, albo dzień wcześniej byliśmy na całonocnej imprezie, niestety musimy iść do pracy, to warto schować te płatki dzień wcześniej do lodówki i nałożyć na pół godziny kiedy rano szykujemy się do wyjścia.

pozdrawiam 
 Maddzik ♥ 

Dietetyczne jaglane brownie

Kiedy mam do zrobienia kilka ważnych rzeczy zaczynam od tego co jest mi najmniej potrzebne. Tym sposobem w ramach pisania pracy licencjackiej postanowiłam upiec ciasto. Przejrzałam w internecie wiele przepisów, lecz moją uwagę przykuło brownie na blogu urodowejfitmaniaczki, do którego mam ogromną słabość. Zmodyfikowałam trochę przepis uwzględniając zasobność mojej lodówki i wzięłam się do pracy. Długo zastanawiałam się czy wersja dietetyczna dorówna oryginalnej, lecz po spróbowaniu wiem, że nie wrócę do oryginalnej baaardzo kalorycznej wersji. 
Byłam bardzo ciekawa jak kalorycznie i 'składnikowo' wypadnie to ciasto, więc wszystko dokładnie zważyłam i dodałam. Ciasto upiekłam w dużej okrągłej tortownicy i spokojnie mogę podzielić je na 10 kawałków, wiec zjedzenie jednego nie wydaje się być aż takim przeokropnym grzechem :)
Składniki:
• pół szklanki kaszy jaglanej
• szklanka mleka
• 3 jajka M
• 60g czekolady (najlepiej wymieszać mleczną z gorzką)
• łyżka oleju kokosowego
• 2 łyżki odtłuszczonego naturalnego kakao
• 65 gram jogurtu naturalnego (ja nie miałam, więc dodałam śmietanę)
• orzechy nerkowca
• łyżeczka proszku do pieczenia
± cukier / miód / syrop z agawy

Przygotowanie
Prażymy kasze na suchej patelni, aż poczujemy charakterystyczny zapach, następnie płuczemy dokładnie pod bieżącą wodą. Wkładamy do garnka, zalewamy mlekiem i gotujemy ok 10 minut pod przykryciem, a następnie zostawiamy na kolejne 10 minut by kasza wchłonęła całe mleko. Pozostawiamy do ostygnięcia. Miksujemy razem pozostałe składniki, dodajemy ostudzoną kaszę i mieszamy ponownie do uzyskania gładkiej masy. Wykładamy do dużej formy, tak by ciasto miało wysokość ok.2cm. Pieczemy 35-40minut w temperaturze 175º z termoobiegiem

Wartość odżywcza 1 kawałka:
 białko: 5,31g
 tłuszcz: 9,06g
 węglowodany: 12,44g
 błonnik: 0,77g
 kcal: 150kcal




Czas zabrać się za pisanie pracy, bo za pieczenie ciasta promotor oceny mi nie wystawi :( niestety.

pozdrawiam 
 Maddzik ♥ 

Salted carmel czyli słony karmel by Goodies.pl

O zapachu:
Dobre łakocie są – po prostu – słodkie. Łakocie najlepsze to z kolei desery odpowiednio zbilansowane. A dokładniej – zbilansowane tak, jak Posolony Karmel od Yankee Candle, czyli piękny, kremowy sampler stworzony do prywatnych sesji aromaterapeutycznych. Salted Caramel to domowy, roztopiony i przypieczony na złoto cukier trzcinowy z dodatkiem orientalnej wanilii. Tak spreparowaną delicję oprószono dla balansu solą morską – naturalną, gruboziarnistą, nadającą temu niezwykłemu deserowi odpowiedniej głębi. Całość najlepiej smakuje podana na ciepło i pałaszowana w nastrojowych okolicznościach jesiennego wieczoru.
Kilka słów ode mnie:
Przeglądając sklep i szykując zakupową listę nie mogłam przejść obojętnie wobec tego zapachu. Wyjaśnienie jest kuriozalne - ale jak to, słony karmel? W mojej głowie od zawsze smak karmelu kojarzył się z super słodkimi krówkami. Nie byłabym sobą gdybym go nie zamówiła. Zapach okazał się po części znajomy, ze względu na swoją słodycz, lecz słona nuta idealnie zrównoważyła poprzednią i nadała jej wykwintności. Jeśli szukacie zapachu inny niż wszystkie to jest to właśnie ten.
Dla mnie 5/5
Zapraszam do sklepu Goodies.pl

Stemplowanie czas zacząć...

Jakiś czas temu dostałam propozycję od sklepu ladyqueen i przeglądając ich ofertę skusiłam się na stempelek i jedną z płytek. Już od dawna na wielu blogach zachwycałam się  prześlicznie zdobionymi paznokciami, ale jakoś nigdy nie mogłam się zdecydować się na zakup zestawu.

Zdecydowałam się na prześliczną płytkę: Flower Leafs hehe006 oraz duży stempel: Stamping Set

Ach, już nie mogę się doczekać, aż będę mogła zacząć się bawić i obstempluję wszystko co się da :) !

My wild side, srawberry wild side

Nadszedł długo wyczekiwany truskawkowy sezon, a z nim na moich paznokciach rozgościł się 'dziko truskawkowy' lakier czyli 065 Wild strawberry Semilac. Ja bym jego kolor określiła bardziej jako 'mleczną malinkę' ponieważ jest to śliczny delikatnie rozbielony róż z delikatną czerwoną nutą. Już nie mogę się doczekać białego lakieru, którym będę mogła porobić kropeczki.
Mimo iż całe życie stroniłam od różu, to w tym się zakochałam. To mój początek z hybrydami, ale zamówiłam kilka pędzelków i nie tylko. Potrenuję na kilku śmiałkach i pochwalę się Wam moimi artystycznym zdolnościami.  
 Mam ochotę na nowe kolory hybryd Semilac, ale jest ich tak dużo i są takie śliczne, że nie mogę się zdecydować. Macie może swój ulubiony kolor?
pozdrawiam 
 Maddzik ♥ 

HydroSilk Jedwab w spray’u czyli must have w mojej letniej kosmetyczce.

Korzystając z wizyty u rodziców, postanowiłam napisać kilka recenzji kosmetyków, które tutaj zostawiłam. Razem z mamą bardzo przyzwyczaiłam się do tej odżywki, więc jedną zostawiłam jej, a sobie kupiłam drugą, która gości w mojej łazience już prawie pół roku.

Kilka słów producenta:
Nowa seria została stworzona do włosów suchych, matowych, odwodnionych, podatnych na uszkodzenia.Lekka formuła, nie obciążająca włosów zawiera kompleks bogaty w humektanty, aloes oraz jedwab, które :
 zapewniają włosom optymalne nawilżenie
 chronią włosy przed utratą wilgoci
 nadają jedwabisty połysk
 pomagają przywrócić włosom zniszczonym zdrowy i piękny wygląd.
Dzięki zastosowaniu  wygodnego rozpylacza, odżywka doskonale rozprowadza się na włosach. Wygładza strukturę włosów, nadając im miękkość i piękny połysk. Lekka mgiełka zapewnia odpowiednie nawilżenie każdemu kosmykowi
Idealnie nawilżone i lśniące włosy bez spłukiwania
Moja opinia:
     Odżywka zamknięta jest w bardzo poręcznej buteleczce z atomizerem o przejrzystej szacie graficznej. Ma bardzo subtelny zapach i jest niezwykle wydajna. Opakowanie 130ml spokojnie starczy na 2-3 miesiące codziennego używania przy średniej długości włosach.
     Kiedy muszę wcześnie wyjść z domu i zależy mi na ładnej, gładkiej tafli włosów sięgam właśnie po ta odżywkę. Wystarczy kilka psiknięć na włosy, by nadać im blasku i sprawić, ze bardzo łatwo się rozczesują. Na początku bałam się, że obciąży moje włosy i będę wyglądała, jakbym na głowie miała tonę żelu. Lecz po kilku użyciach zauważyłam, że bardzo dobrze radzi sobie z niesfornymi kosmykami jak i przesuszonymi końcówkami, jednocześnie nie sprawia, że włosy są przyklapnięte. Jest idealnym kosmetykiem na wakacje, ponieważ jej użycie zajmuje 15 sekund, a zabezpieczy nasze włos przed nadmiernym przesuszeniem promieni słonecznych.

Jeśli jesteście ciekawi pozostałych produktów firmy MARION - zapraszam na ich stronę KLIK
Skład: Aqua, Glycerin, Propylene Glycol, Polyquaternium-22, Trimethylsilylamodimethicone, C11-15 Pareth-5, C11-15 Pareth-9, Cetrimonium Chloride, Betaine, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Panthenol, Pentylene Glycol, Fructose, Urea, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Maltose, Sodium PCA, Sodium Chloride, Sodium Lactate, Trehalose, Allantoin, Sodium Hyaluronate, Glucose, Hydrolized Silk, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Isothiazolinone, Imidazolidinyl Urea, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Triethanolamine, Parfum, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Trideceth-9, Buthylphenyl Methylpropional, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde.

pozdrawiam 
 Maddzik ♥ 

Midnight oasis czyli Oaza o północy by Goodies.pl

O zapachu:
Zapach tropikalnych owoców cytrusowych rozpływający się w ciepłym aromacie drzewa sandałowego, niesiony podmuchem nocnej bryzy – łagodnie pieści złociste piaski cichej plaży. Rozgrzany wosk Yankee Candle Midnight Oasis wypełnia dom delikatną wonią tajemnicy, budząc wspomnienia romantycznych spacerów nad brzegiem morza. Midnight Oasis przypomina czasem powszechnie uwielbianą kompozycję Midsummer's Night, choć w znacznie subtelniejszym wydaniu. Ten intrygujący zapach wypełnia nawet najbardziej niedostępne zakamarki domu, przypominając o sobie na długo po wygaszeniu podgrzewacza i zastygnięciu wosku.
Kilka słów ode mnie:
Kupiłam ten zapach jako nowość rok temu, a kiedy usłyszałam, że zaczyna go brakować, to dokupiłam kolejne dwa. Mocny, męski zapach, który kojarzy mi się z wakacyjnymi ciepłymi, imprezowymi wieczorami, spędzonymi poza domem. Uwielbiam palić go w piątkowe wieczory podczas przygotowań do wyjścia.  Mój must have każdego zamówienia
Dla mnie 5+/5
Zapraszam do sklepu Goodies.pl

Owl I need is...

Nie pamiętam kiedy się to zaczęło. Pierwsze objawy zaczęły się ujawniać 1,5 roku temu. W ostatnich miesiącach znacznie przybrały na sile. Czas najwyższy przyznać się przed samą sobą. Zakochałam się, a sowi motyw zawładnął moimi dodatkami.
Zaczęło się tak niewinnie, od pierwszego sowiego naszyjnika, potem był pierścionek, case do nowego telefonu, bluza… Teraz nie umiem przejść obojętnie widząc sowę. Jak zobaczyłam w gazetce Biedronki balsamy w kształcie sów, nawet nie zastanawiałam się jaki będzie ich skład. Wiedziałam, że muszę je mieć. 
Nie lubię grzebać paluchami w błyszczykach i uważam, że nie jest to dobre rozwiązanie dla tego typu produktów. Lecz w mojej torebce od zawsze brakuje małego opakowanie krem lub masła do rąk. W najbliższym czasie zamierzam wyjąć błyszczyk i zastąpić go masłem shea. Sowi błyszczyk zamieni się w sowie masełko do rąk, którym będę się zachwycała kolejne tygodnie
Czyż nie są śliczne?

pozdrawiam 
Maddzik ♥ 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...