Delikatne żelowe paznokcie z Victoria Vynn

     Mimo iż świąt nie obchodzę, to jest to bardzo zabiegany okres, w tym roku na dodatek dopadała mnie paskudna angina, lecz przygotowałam dla Was notkę na temat manicure żelowego.

     Wiele lat miałam bardzo krótkie i zniszczone paznokcie. Setki razy próbowałam je zapuścić, lecz wystarczyła chwila stresu i znów były obgryzione. Z czasem presja ładnych dłoni była coraz większa, lecz mimo zaprzestania obgryzania moje paznokcie były bardzo słabe i często się łamały. 
     Rozwiązaniem okazał się manicure hybrydowy, który usztywnił moje paznokcie. A widząc ładne zadbane dłonie ostatecznie odrzuciłam swój brzydki nawyk. Mimo iż paznokcie hybrydowe noszę od ponad 2 lat to nie raz przytrafiło mi się nadciąć nożem ich kawałek, albo któryś złamał mi się podczas piłowania i nagle musiałam skrócić wszystkie.
     I na to znalazłam rozwiązanie - czyli paznokcie żelowe, w których się zakoachałam



.

Do okoła włosów z boxem Only You

     Choroba troche pokrzyżowała moje plany, a minął już jakiś czas odkąd moją łazienkę wypełniła zawartość pudełka Only You, o którym chcę dziś opowiedzieć. Niektóre produkty oczarowały mnie swoją formułą, inne zachwyciły efektem a jeszcze inne zafascynowały zapachem.




Jeśli jesteście zainteresowani jakie produkty znalazły się w pudełku i które skradły moje serce i miejsce w łazience - zapraszam do dalszego czytania.

Rosewholesale, czyli hity i kity zza oceanu

     Jakiś czas temu przyszła do mnie paczka z zamówieniem z Rosewholesale o której pisałam TU.
Na przesyłkę czekałam około 2 tygodni i początkowo byłam baaardzo zadowolona, lecz czas znacznie zmienił moje zdanie...





Moja pierwsza wishlist'a - Rosewholesale

   Jakiś czas temu dostałam propozycję współpracy od sklepu ROSEWHOLESALE. Jak już dobrze wiecie, często robię zakupy na azjatyckich stronach, więc bardzo ucieszyłam się na myśl kolejnych zakupach. Wybrałam ubrania, z których będę mogła stworzyć pełną stylizację dodając niewiele produktów.

Bazą będzie kraciasta sukienka wzorowana na długiej koszuli. Od dawna marzyła mi się kraciasta czerwona koszula i kiedy ją zobaczyłam od razu dodałam do koszyka. Jestem niska więc będzie sięgała mi do połowy uda, przez co będzie idealna do leginsów bądź krających rajstop. KLIK

   Niestety od jakiegoś czasu moja ulubiona czarna torba nie wygląda zbyt ciekawie i przez ciągłe wyjazdy do Warszawy bardzo się zniszczyła więc postanowiłam wybrać jej następczynię. Jeśli chdodzi o wielkość, to nie chciałam kolejnej ogromnej torby, a w tej spokojnie zmieści się tablet i kilka drobiazgów. Jest bardzo prosta, więc będzie pasowała do wielu stylizację. KLIK


Coffee, tea, or me? - 015 - zielone smoothie

   Do napisania tego postu skłoniła mnie nagroda w konkursie Zielone Smoothie z którą jestem ostatnio nierozłączna. Pod moim zdjęciem na Instagramie z zielonym smoothie -dostałam komentarz z propozycją udziału w konkursie. Pomyślałam, że nie mam nic do stracenia i wrzuciłam szybciutko swoje zdjęcie z myślą a nóż się uda. I udało się! Wgrałam śliczny zielony kubek contigo...







      Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam do dalszego czytania



CHRUPAK Fit Snack, czyli słodka przekąska idealna na drugie śniadanie

Jeśli śledzić ie mojego Instagrama, to zauważyliście zdjęcia ogromnej paczki i kilku propozycji wykorzystania jej zawartości. Produkty Piekarni Galicyjskiej poznałam na tagach Natura food 2016 i wykorzystałam je do zrobienia mojego konkursowego sniadania. W najbliższym czasie opowiem Wam o moicharakterze ulubieńcach.



Zacznę od produktu, który chętnie zabieram na uczelnie lub do pracy jako słodką przekąskę lub drugie śniadanie.

Black coconut - Yankee candle

O zapachu
Żeby wnętrze orzecha kokosowego mogło wypełnić się charakterystycznym, aromatycznym mleczkiem – cała palma filtruje i dostosowuje do swoich potrzeb dostępną jej wodę. To właśnie dzięki temu słodkie mleczko ma tak specyficzny, uwodzący smak i aromat, który w wosku Black Coconut urozmaicony został nutami drzewa cedrowego i elementami zaczerpniętymi z serca kolorowych, egzotycznych kwiatów. W tym niezwykłym połączeniu znany dobrze kokos pokazuje swoje nowe oblicze – słodkie, ale nie mdłe, uzależniające, ale nie nużące i – przede wszystkim – jeszcze bardziej egzotyczne!


    Mimo iż uwielbiam jeść świeżego kokosa, to zazwyczaj stronię od aromatyzowanych kokosowych kosmetyków, ponieważ bardzo często zapach jest chemiczny i za słodki. W tym przypadku się nie zawiodłam, wosk ma mocno wyczuwalny kokosowy aromat, z dolnym nutami drzewa cedrowego, oraz kwiatami i jakby nutą egzotycznych owoców.  Jest to idealny zapach na wakacyjne spotkania z znajomymi i właśnie z nimi będzie mi się kojarzył.


Dla mnie 4/5
Zapraszam do sklepu Goodies.pl goodies.pl/BlackCoconut

Botaniczna pielęgnacja z ATW organic

    Kiedy zaczynałam pisać bloga miałam totalnego kosmetycznego freeka, a moja kosmetyczka zamieniła się na pokaźną komoda. Przez moje półki w łazience przewinęło się wiele kosmetyków. Tych tańszych, droższych, Polskich i z drugiego końca świata.
    Potrzebowałam kilku lat i dwóch przeprowadzek by znacznie zmniejszyć moją ‘kolekcję’ i zacząć bardzo świadomie kupować produkty. Na pewno gdybym nie prowadziła bloga, nie spróbowałabym wielu produktów, do których systematycznie wracam. Tak jest, a właściwie będzie z produktami, o których chcę Wam dzisiaj opowiedzieć.
Jeśli jesteście ciekawi zapraszam do dalszego czytania...

Coffee, tea, or me? - 014 Przeciwprzeziębieniowy napar z lipy i malin

  Za oknem temperatura coraz niższa, więc sięgam po rozgrzewające napoje, szczegolnie kiedy czuję że łapie mnie przeziębienie. O tym ziołowo-owocowym połączeniu chciałam napisać już dawniej, ale brakowało w moim domu malin. Niestety sezona na nie jest dość krótki więc sięgnęłam po ich liofilizowaną formę, która pod wpływem wody powróciła do pierwotnego kształtu i była równie smaczna. Często również sięgam po malinowy sok, lecz zawsze sprawdzam jego skład (wybieram ten który ma w sobie maliny, cukier i zazwyczaj witaminę C jako konserwant).




Słoiczek rozmaitości czyli szybkie i sycące drugie sniadanie

Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego staram się planować z kilkudniowym wyprzedzeniem jadłospisu,  szczególnie zwracając uwagę na drugie śniadania i obiady, które zabieram z sobą na uczelnie. Im niższe temerytury tym częściej siegam po kasze, które dzięki zawartości złożonych węglowodanów dają mi siłę na długie godziny. Moimi faworytami, do słownych potraw jest kasza peczak i kasza gryczana niepalona,  która ma łagodniejszy, bardziej uniwersalny smak.

Przepis jest bardzo prosty i można modyfikować go zależnie od zawartości lodówki. 

Coffee, tea, or me - statystycznie z TET True English Tea

Czy Polacy to fani Wielkiej Brytanii?
11 listopada to wyjątkowa data nie tylko dla Polaków, ale i dla Brytyjczyków, którzy obchodzą wtedy  Poppy Day, czyli Dzień Pamięci. Z tej okazji warto przyjrzeć się relacjom, które nas łączą z mieszkańcami Wysp. Lubimy ich, czy nie? Wielka Brytania jest jednym z czołowych partnerów Polski na arenie międzynarodowej i drugim co do wielkości importerem polskich towarów i usług. Polacy z kolei to jedna z najliczniejszych mniejszości narodowych w Zjednoczonym Królestwie. Marka herbat TET True English Tea postanowiła wniknąć głębiej w opinie Polaków na temat Wielkiej Brytanii. A oto wyniki.

Wielka Brytania, czyli co?
Zapytaliśmy Polaków z czym kojarzy im się Wielka Brytania, uwzględniając przy tym elementy popkultury, krajobrazu i tradycji. Aż 26% badanych kojarzy Zjednoczone Królestwo z herbatą. Taka odpowiedź nie zaskakuje, zważywszy na bogatą tradycję picia tego napoju w Anglii.  Dalsze pozycje nie mają dużej rozbieżności pod względem skali procentowej. Kolejno: 14%, 12% i 11% przypada wieży zegarowej Big Ben, charakterystycznym czerwonym autobusom double-decker oraz Rodzinie Królewskiej. Nawet jeżeli ktoś nie miał okazji odwiedzić Londynu, czy też innych angielskich miast – te symbole znane są nam już od najmłodszych lat, przewijając się w mediach, filmach czy najróżniejszych gadżetach, plakatach i okładkach. Jak powyższe odpowiedzi rozkładają się, jeśli uwzględnimy podział na płcie? Wyjątkowo zgodnie. Zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn herbata zajmuje pierwsze miejsce na podium. Co ciekawe, słynny angielski deszcz znajduje się na końcu wśród wybieranych odpowiedzi.


Czego napiłby się Brytyjczyk?
Przy takich deklaracjach nietrudno zgadnąć, że na pytanie o narodowy napój Brytyjczyków aż 91% badanych opowiedziało się za herbatą. Zaledwie 5% uznaje za niego whisky, a 3% piwo. 

Zamieszkać w królestwie herbaty
Wielu Polaków żyje w Wielkiej Brytanii, ale czy Polacy mieszkający w Polsce chcieliby się tam wciąż przeprowadzić, mimo aktualnej sytuacji politycznej? Wydaje się, że tak. Aż 83% respondentów chciałoby tam mieszkać, z czego 22% reflektuje na stały pobyt. Ponad to 53 % osób ma ochotę odwiedzić Zjednoczone Królestwo w 2016 lub 2017 roku. W związku z liczną grupą Polaków przebywających na Wyspach na stałe, aż 84% osób ma wśród nich znajomego, przyjaciela lub członka rodziny.

I love UK
A jaki jest stosunek Polaków do ogólnie pojętej „brytyjskości”? Niemal połowa, bo aż 44% uwielbia brytyjskie cechy, 39% po prostu je lubi, a 14% wyraża stosunek neutralny. Ciekawe, że więcej kobiet (51%) uwielbia cechy związane z UK, niż mężczyźni (37%). A co Polacy najbardziej lubią w Wielkiej Brytanii? 29% najbardziej ją lubi za herbatę, a 22% ceni sławne brytyjskie poczucie humoru. Z kolei 24%  kobiet ceni UK za kulturę, natomiast 20% panów lubi brytyjski sport. 

Zjednoczone Królestwo
Wielka Brytania to nie tylko centrum finansowe Europy, ale też ojczyzna kultowych zespołów rockowych, specyficzny humor, odważna moda, osobliwe puby, klasyczne kryminały, wielka polityka, deszczowy klimat. Wyniki badania przeprowadzonego przez markę TET True English Tea pokazują, że według Polaków najbardziej charakterystyczna dla Brytyjczyków jest jednak kultura picia herbaty, którą zaadoptowaliśmy na nasz rodzimy grunt.

   * Badanie opinii przeprowadzono na stronie internetowej 
TET True English Tea tettea.com w 2016 r.

Vanilla cupcake - Yankee candle

O zapachu
Łakocie kupione w specjalizującej się w taśmowej produkcji ciach cukierni nie mogą się z nimi równać! Bo najlepiej smakują i najbardziej widowiskowo pachną domowe babeczki – maślane, biszkoptowe, polane słodkim lukrem przełamanym sokiem świeżo wyciśniętym ze słonecznej, rześkiej cytryny. Taki deser to raj dla podniebienia i uczta dla nosa! To także zaproszenie do odbycia aromaterapeutycznej sesji w towarzystwie Vanilla Cupcake – woskowej tarteletki, która w chwilę po podgrzaniu zaczyna pachnieć jak ciepła, przed chwilą wyjęta z pieca, waniliowa babeczka oblana cytrynowym lukrem.






Coffee, tea, or me? - 013 TET czarna klasyka

Podczas tej serii postów pojawiło się wiele delikatnych, aromatyzowanych herbat. Dziś natomiast chciałam wrócić do klasyki z czarną herbatą TET (True English Tea)



Jeśli macię ochotę na filiżankę aromatycznej czarnej herbaty zapraszam do dalszego czytania...

Weekendowe śniadanie do łóżka - na słono

O śniadaniu do łóżka pisałam w poprzednim poście,  więc jeśli wolicie słodkie śniadania to zapraszam do czytania - KLIK

Tym razem zapraszam Was na jajko zapiekane w awokado z pysznych chrupkim pieczywem na zakwasie z serkiem i papryką, przyprawionym czombrem.


Zapraszam do dalszego czytania

O peelingu idealnym, czyli aromatyczny eksfoliacyjny masaż z marką Arbonne

Dziś o produkcie, bez którego nie wyobrażam sobie pielęgnacji mojego ciała. Używam go systematycznie 2-3 razy w tygodniu. A ze względu na skład jest wielofunkcyjnym kosmetykiem.
     Ale czy istnieje peeling idealny?







     Chyba tak - ale o tym w dalszej części posta

Idealne brwi z kredką Felicea

Mój codzienny makijaż z każdym rokiem studiów jest coraz bardziej minimalistyczny. Oszczędność czasu szczególnie o 6 rano stała się dla mnie bardzo ważna. 





Kwadrans, który pozostaje mi na makijaż staram się wykorzystać w pełni tak by nie różnił się od tego co wykonuję w godzinę.

Fresh cut roses - Yankee candle

Różany bukiet ma szeroką wymowę! Jeśli wręczymy go osobie, którą kochamy – na pewno uda się przywołać na jej twarzy promienny uśmiech. A kiedy świeżo ścięte róże ofiarujemy w podzięce – obdarowana nimi przyjaciółka poczuje się należycie uhonorowana. Fresh Cut Roses – aromatyczny, w pełni naturalny wosk – skrywa w sobie nie tylko zapach specjalnie wyselekcjonowanych pąków. W tej pastelowej kompozycji znaleźć możemy wszystkie, pozytywne emocje – chwile szczęścia, momenty wybaczenia i sekundy wyróżnienia – które niosą za sobą podarowane róże.


Weekendowe śniadanie do łóżka - na słodko

     W niedzielę podczas targów Natura food & Be eco odbył się konkurs "Weekendowe śniadanie do łóżka" podczas którego w ciągu 30 minut trzeba było przygotować zdrowe, pożywne, smaczne śniadanie. 


Wyniki konkursu lakierowego

Aktywny weekend zawrócił mi troch w głowie. Sobotnie spotkanie blogerów kulinarnych i niedzielny konkurs sprawiły, że po powrocie do domu padłam zmęczona i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

Dermaglin - maseczka do stóp z skłonnością do pocenia

    Dziś o nietypowej maseczce, bo do stóp. Moja skóra odkąd pamiętam zawsze dobrze reagowała na wszelkie glinki i minerały. Mimo iż stosowanie takich maseczek wymaga systematyczności by ujrzeć efekty, to moim zdaniem warto uzbroić się w cierpliwość i próbować.













Coffee, tea, or me? - 012 Mieszanka idealna

Tak, tak wiem - ideały nie istnieją. Ale można się do nich zbliżać coraz bardziej i bardziej...

Jakiś czas temu robiąc zakupy na aliexpress, jak to rasowa herbatomaniaczka postanowiłam przejrzeć tamtejszy dział z herbatami oraz akcesoriami do ich parzenia. Samych herbat jest tam ogrom i ciut ciut. Lecz trochę bałam się zamówić je z aż tak daleka, nie mając pewnego źródła. Natomiast akcesoria do parzenia herbaty zawróciły mi w głowie i dziś będzie o jednym z nich.



Konkursowe - naturalnie energetyczne batoniki

     Odkąd dowiedziałam się, że wezmę udział w spotkaniu blogerów kulinarnych w Łodzi bacznie śledzę profil facebook'owy NATURAfood. Przez ostatnie tygodnie pojawiło się tam wiele konkursów z bardzo ciekawymi, w pełni naturalnymi nagrodami. 

     Dziś dowiedziałam się, że wygrałam jeden z nich :) Zadanie konkursowe polegało na napisaniu ciekawego przepisu z użyciem zbóż ekspandowanych. Nagrodą jest zestaw ekspandowanych zbóż. Kiedy wspomniałam o konkursie mojemu chłopakowi, od razu przypomniał sobie, że zjadł ostatni batonik i poprosił mnie bym zrobiła zapas na przyszły tydzień. Tym sposobem uszczęśliwiłam jego zapasem łakoci, oraz siebie wygrywając konkurs.


Ale przechodząc do przepisu, bardzo łatwego i szybkiego!

Home sweet home - Yankee candle

Robiąc porządki w swoim pokoju w rodzinnym domu znalazłam kilka wosków i postanowiłam zabrać je ze sobą i umilić ostatni wakacyjny tydzień. Ten wosk zamówiłam przed świętami i był dopełnieniem świątecznego wystroju.

„Jak wspomnienie rodzinnej kuchni. Albo jak pierwszy krok stawiany przez próg ukochanego domu wtedy, kiedy wracamy z długiej podróży. Home Sweet Home – bo wszędzie dobrze, ale... No właśnie! Wosk łączący w sobie wszystkie, kojarzące się z domowymi wypiekami esencje. Niewielka tarteletka, która – już w chwilę po rozgrzaniu – uwodzi nutami aromatycznych lasek cynamonu położonych na kubku z gorącą herbatą! Doskonały sposób na to, aby klimat rodzinnego domu zabrać ze sobą wszędzie tam, gdzie akurat musimy się wybrać na dłużej!”



     Jest to jeden z tych wosków, które moim zdaniem pasują jedynie kilka razy w roku. Mimo iż zapach imbiru i cynamonu nie wzbudza we mnie zbyt dużego entuzjazmu, a nos każe jak najszybciej otworzyć okna, to podczas świąt polubiłam się z tym zapachem. Ciężki, słodki, mocno korzenny - idealny świąteczny. Podczas pozostałych 362dni zdecydowanie wolę lekkie, świeże kwiatowe zapachy, lecz na te 2-3 szczególne dni jest on moim zdaniem idealny. Bardzo szyzbko wypełnia nawet duże pomieszczenie i dodaje magii tym cudownym chwilom. Jeśli macie ochotę zamknąć oczy i przenieść się na chwilę w ten magiczny czas, będzie on trafnym wyborem

Dla mnie idealny na święta.
Zapraszam do sklepu Goodies.pl goodies.pl/homesweethome

BB Master blur & City Matt czyli delikatny makijaż z marą Lirene

MASTER BLUR, matujący krem BB z kwasem hialuronowym
Krem idealnie wtapia się w skórę, dając efekt naturalnej i zdrowo wyglądającej cery.  Długotrwale nawilża i matowi zapewniając optymalny poziom nawilżenia przez 24 h, dzięki synergicznemu połączeniu kwasu hialuronowego i gliceryny. Sferyczny kompleks matujący pochłania nadmiar sebum i zapewnia skuteczna kontrolę nad nadmiernym błyszczeniem. Technologia Pigment Fusion w postaci kombinacji specjalnie wyselekcjonowanych pigmentów natychmiast ukrywa wszelkie niedoskonałości skóry. Witamina C, dzięki swoim unikalnym właściwościom, neutralizuje szkodliwe działanie wolnych rodników i delikatnie rozjaśnia cerę. Delikatna mika subtelnie rozświetla skórę, która natychmiast staje się widocznie piękniejsza. 
EFEKT MASTER BLUR – skóra, która promienieje pięknem!







Konkurs! 11.09-09.10.2016

    Moja blogowa przygoda trwa prawie 5 lat, przez ten czas napisałam ponad 500 postów, uczestniczyłam kilkunastu blgowych spotkaniach i konferencjach, oraz poznałam wiele inspirujących osób. W związku z tym, iż wszystko to zawdzięczam moim czytelnikom  - postanowiłam zorganizować mały konkurs dla czytelników i obserwatorów mojego bloga. 
Mimo iż powoli zaczyna się jesień, to z paznokciami pomalowanymi takimi kolorami chandra nam nie straszna :)

Lilac blossoms - Yankee candle

Jeśli miałabym przyporządkować zapachy do pór roku, lub miesięcy, to ten wosk jest dla mnie wiosennym ciepłym majem. Kwiaty bzu kwitnące pod oknem mojego pokoju w rodzinnym domu przypominały mi iż już niedługo wakacje i umilały wieczory swoim cudownym zapachem.

„Bez kwitnie w maju i swoim uwodzącym zapachem zapowiada rychłe nadejście upałów. Lawenda to natomiast aromat najmocniej kojarzący z sierpniem. A raczej – z sierpniowymi wczasami spędzanymi w samym sercu Prowansji. Obie nuty – zebrane w spójnym, uroczym wosku Lilac Blossom – tworzą pomost spinający letnie słońce, powiew ciepłego wiatru i wakacyjne, spędzane na wolnym powietrzu wieczory. Mieszanka bzu i lawendy hipnotyzuje i zachwyca w spójnej całości – łączącej to, co wydawało się być niemożliwe do połączenia.”


Foltene PHARMA - przeciwłojotokowy szampon do włosów tłustych

Kiedy myślę o moich włosach w mojej głowie pojawiają się skrajności. Z jednej strony nie są bardzo wymagające - wystarczą maski i maseczki zostawione trochę dłużej na głowie i nie straszę na ulicach tapirem. Z drugiej strony myję je co 1-2 dni ponieważ znacznie się przetłuszczają i potrzebują częstego, dokładnego oczyszczania. 

Jeśli jesteście ciekawi jak wypadł ten szampon zapasam do dalszego czytania.


Coffee, tea, or me? - 011 BASILUR Strawberry & kiwi bubble tea

     Nie trudno zauważyć po przeczytaniu kilku postów z tej serii, że szczególnie lubuję się  w herbatach z dodatkiem owoców i kwiatów.  Mimo iż najczęściej sięgam po herbatę zieloną i czerwoną że względu na ich delikatniejszy smak, ta są dni kiedy mam ochotę na coś mocniejszego (bez %% ☺) wtedy właśnie sięgam po czarna herbatę. Dziś przedstawię Wam jedna z ciekawszych czarnych herbat o bardzo ciekawej owocowej nucie, którą wykorzystałam do zrobienia bardzo popularnego ostatnio napoju.



Vanilla lime - Yankee candle

     Jestem ogromną fanką lodów - nie tylko latem i nie tylko w ciepłe dni. Kiedy zobaczyłam ten wosk, od razu nabrałam ochotę na odrobinę zimnej przyjemności, a wosk od razu wrzuciłam do koszyka, by za kilka dni cieszyć się jego zapachem.

     Najpyszniejsze, najbardziej wykwintne, doskonale skomponowane i uzupełnione dodatkiem ciemnych ziarenek – lody waniliowe idealne, stworzone ręką mistrza i kuszące słodyczą niezależnie od pogody i temperatury. Pyszny pucharek z kilkoma gałkami waniliowych słodkości szczodrze polany polewą z aromatyzowanej cytrynowym sokiem, białej czekolady – esencja słodyczy w najdoskonalszej postaci i hołd dla prostoty. A przy okazji – cudowny aromat zamknięty w naturalnym wosku, którego zapach intryguje, orzeźwia, pobudza i stymuluje lepiej, niż lodowa rolada waniliowo-cytrynowa!


ProVoke by Dr Irena Eris - uzupełnienie kosmetycznych braków


     Jakiś czas temu postanowiłam zrobić mały prezent sobie samej. Po bardzo dokładnych porządkach w kosmetyczce (a raczej komodzie pełnej kosmetyków) wydałam te których nie używałam. Ograniczyłam wiele produktów segregując je i układając razem w paletach by zajmowały mniej miejsca i zawsze były pod ręką. Mając tyle wolnego miejsca poczułam się dość nieswojo i troszeczkę miejsca uzupełniłam nowymi produktami. Postanowiłam na przyszłość lepiej planować nowe zakupy, czytać, sprawdzać i oglądać by uniknąć kosmetycznych bubli za dość duże pieniądze. 

     Podczas tych zakupów pierwszym produktem, który mnie urzekł była śliczna koralowo-czerwona pomadka. Od wielu osób słyszałam duuużo dobrego na temat matowych pomadek PROVOKE. Postawiłam na dość uniwersalny kolor czyli koralową czerwień. Etap neonowych ust widocznych z kilometra mam już za sobą. Szukałam koloru idealnego na co dzień, który wykończy mój makijaż i oto on - 604 Coral dream









Kolejnym produktem jest błyszczyk, który zamieszkał w mojej torebce. Delikatny odcień nude podbity milionem lśniących, niewyczuwalnych na ustach drobinek. Dobrze sprawdza się solo jak i w połączeniu z mocniejszą pomadką, której nadaje mocnego blasku








Były usta czas na oczy. Niedawno skończyły mi się kredki do oczu i postanowiłam uzupełnić ich brak. Zdecydowałam się na automatyczną kredkę w kolorze szarego grafitu, która baaardzo mięciutko się rozmazuje, przez co pozwala mi delikatnie podkreślić linię rzęs. Jeśli chcę dodać koloru sięgam po kolejny produkt czyli cień, który dostałam w prezencie. Wojskowa zieleń bardzo ładnie podkreśla moje brązowe oczy, a nałożona na grafitową kredkę ma dość mocną pigmentację. Stosowana solo daje bardzo ładną mgiełkę idealną do delikatnego dziennego makijażu.


     Wojskowa zieleń bardzo ładnie podkreśla moje brązowe oczy, a nałożona na grafitową kredkę ma dość mocną pigmentację. Stosowana solo daje bardzo ładną mgiełkę idealną do delikatnego dziennego makijażu. Uchwycenie na zdjęciu opakowania cienia do powiek było nie lada wyzwaniem ponieważ odbija światło pod wszystkimi kątami. Do cienia dołączona jest również sygnowana pacynka.










     Produkty serii PROVOKE firmy Dr Ireny Eris mają bardzo ładne solidne opakowania. Cena nie jest najniższa, lecz miałam możliwość skorzystania z rabatu, dzięki któremu nie wyszłam z pustym portfelem. Szminki i błyszczyka używam namiętnie od samego początku. Kredką zagęszczam linię rzęs oraz eksperymentuję z uzupełnieniem braków w moich brwiach równoważąc kolor cieplejszego cienia do brwi. Zielony cień w połączeniu z kredką delikatnie odświeża moje spojrzenie nadając mu odrobiny koloru. Jestem bardzo zadowolona z produktów i niestety, albo i stety mam ochotę na kolejną pomadkę, tym razem w kolorze przybrudzonej szarości.

Jak podobają się Wam moje zakupy? Używacie produktów z serii ProVoke?

Ps. W związku z moimi dzisiejszymi urodzinami mam dla Was mały prezent. Dziś zmykam szykować się na imprezowy dzień, lecz na dniach możecie spodziewać się ciekawego paznokciowego konkursu :)

Maddzik

Beauty Collection Lirene - cukrowe peelingi ideanle na lato

     Dziś recenzja trzech peelingów do ciała, które już jakiś czas goszczą w mojej łazience. Firma Lirene jest mi bliska od kilku lat. W swojej ofercie ma wieeeele produktów począwszy od pielęgnacji twarzy przez całe ciało, aż po produkty do opalania, a nawet podkłady, pudry...
    Lato to szczególny okres dla naszej skóry, ponieważ narażona jest na znacznie większą ilość promieni słonecznych. Prysznic po upalnym dniu jest ukojeniem dla rozgrzanego ciała jak i chwilą relaksu dla duszy. Bluzki z krótkim rękawkiem jak i spódnice lub krótkie spodenki sprawiają, że przykładam znacznie większa uwagę do pielęgnacji mojego ciała. Podczas wakacyjnych miesięcy zużywam znacznie więcej produktów pielęgnacyjnych. 

     Pierwszym i podstawowym krokiem mojej wakacyjnej pielęgnacji ciała są wszelkiej maści peelingi. Moja skóra jest dość 'gruba' i zazwyczaj wymaga dość mocnych produktów. Podczas jesiennych i zimowych miesięcy często sięgam po peelingi z dodatkiem kwasów, lecz latem stawiam na dokładny mechaniczny peeling.



    Peelingi zamknięte są w wygodnych plastikowych tubach. Wystarczy delikatnie nacisnąć, by wydobyć kontrolowaną ilość produktu. W średniej gęstości żelu znajduje się bardzo dużo drobinek cukru, przez co wystarczy niewielka ilość, by dokładnie oczyścić skórę z martwego naskórka. Zazwyczaj wybierałam peelingi solne, ponieważ nie lubiłam czuć na sobie resztek cukru i godzinami spłukiwać ciała, w tym przypadku jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, ponieważ peeling spłukuje się momentalnie i na ciele nie pozostawia ani okruszka. Skóra jest idealnie oczyszczona, gładka i nie jest oblepiona żadnym filmem, więc od razu możemy się wycierać i ubierać. Dużym plusem całej trójki są zapachy, które umilą nam samą aplikacje jak i będą towarzyszyły przez kolejnych kilka chwil delikatnie perfumując nasze ciało. Moim zdaniem jest to aspekt który różni te peelingi. Mimo różnicy składów ich działanie jest identyczne, a skóra po ich użyciu wygląda podobnie.



Kofeina, L-karnityna, eskulina i centella azjatycka ujędrniają i uelastyczniają, a drobinki peelingujące doskonale przygotowują skórę do wchłonięcia składników aktywnych zawartych w balsamach. 

Zacznę od mojego ulubieńca :) Ulubieńca ze względu na zapach. Uwielbiam cytrusowe, kwaśne zapachy, które dodatkowo odświeżają moje ciało. Kwaśny, delikatnie słodki, z nutą głębszej goryczki, idealnie zrównoważony zapach grejpfruta rozkochał mnie w sobie od pierwszego użycia.

Skład: Aqua (Water), Polyethylene, Coco - Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, PPG-26-Buteth-26, Sodium Salicylate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Xanthan Gum, Ethylhexylglicerin, Caprylic/Capric Triglyceryde, Butylene Glycol, Carnitine, Laminaria Ochroleuca Extract, Pentylene Glycol, Lecithin, Caffeine, Carbomer, Salicylic Acid, Esculin, Centella Asiatica Extract, Atelocollagen, Sodium Chondroitin Sulfate, Heksapeptide-9, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Polyaminopropyl Biguanide, Parfum (Fragrance), Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, CI 19140 (FD&C Yellow No. 5), CI 16035 (FD&C Red No. 40).



Dzięki zawartym w nim polifenolom, kosmetyk skutecznie neutralizuje wolne rodniki. Ekstrakt z imbiru oraz Glicerinum Purum działają nawilżająco, dzięki czemu skóra ciała staje się wygładzona i jedwabiście miękka. Po użyciu produktu skóra jest gotowa na dalsze zabiegi pielęgnacyjne.

Żurawinowy peeling jest znacznie słodszy, zamiast surowej kwaśnej żurawiny czuć zdecydowanie wersję suszoną/kandyzowaną wzbogaconą cukrową nutą. Peeling jest troszkę rzadszy od grejpfrutowej wersji.

Skład: Propylene Glycol, Glycerin, Sugar, Aqua (Water), Synthtics Wax, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamina, Zingiber Officinale (Ginger) roqt Extract Vaccinum Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extact, Parfum (Fragrance), CI 16255:1



Zawarty w formule olej brzoskwiniowy regeneruje, wygładza i odżywia naskórek. Wyciąg z czerwonych liści winorośli działa ujędrniająco. W peelingu zastosowano też ekstrakt z błękitnej algi, który poprawia napięcie i jędrność skóry.

Mimo ślicznego różowego opakowania ten wariant zapachowy przemówił do mnie najmniej. Czytając napis spodziewałam się soczystej brzoskwini, widząc opakowanie pomyślałam o mydlanym, słodkawym zapachu kwiatów. Zapach jest znacznie delikatniejszy w porównaniu do poprzednich produktów. Łączy w sobie delikatną kwiatową nutę z pudrowo-mydlaną bazą.

Skład: Aqua (Water), Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Xanthan Gum, Allantoin, Glycerin, Pronus Persica (Peach) Kernel Oil, Sorbitol, Vitis Vinifera (Grape) Leaf Extract, Algae Extract, Methylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Parfum (Fragrance),Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Alcohol, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Coumarin, Benzyl Salicylate, CI 16035 (FD&C Red No. 40), CI 17200 (D&C Red No. 33), CI 19140 (FD&C Yellow No. 5).


Macie swoje ulubione peelingi? A może używaliście któregoś z tego posta?

Maddzik

Pielęgnacja ciała z serią Kozie Mleko

   Przeprowadzka sprawiła, że zgubiłam wiele produktów które używałam na co dzień, a odnalazłam produkty które z czasem przewędrowały w bliżej nieznane miejsca. Dziś udało mi się w końcu znaleźć chwilę by opowiedzieć Wam o produktach które przewędrowały do nowej łazienki jako jedne z pierwszych i niestety powoli zaczynają mi się kończyć.


W serii Kozie mleko znajdziemy:
·     odświeżający mleczny żel pod prysznic z prowitaminą B5 i allantoiną
·     kremowe mleczko do ciała z ekstraktem z aloesu i grejpfruta
·     odżywczy krem do ciała z ekstraktem z aloesu i grejpfruta (w tubce)
·     odżywczy krem do ciała z ekstraktem z aloesu i grejpfruta (w słoiczku)
·     nawilżający krem do rąk z olejkiem arganowym


    Zacznę od kremu do rąk,  który zagościł w mojej torebce i towarzyszy mi podczas codziennych podróży pociągiem. Moje dłonie ze względu na klimatyzację i częste mycie bardzo szybko się przesuszają. Bardzo polubiłam ten krem ponieważ szybko się wchłania, zostawia jedynie delikatny film na skórze i delikatnie pachnie. Pozostawia skórę nawilżona, delikatnie natłuszczoną i chroni ją przed czynnikami zewnętrznymi.   


    Odżywczy krem do ciała trafił do mojej przyjaciółki, której bardzo podobał się jego zapach, a że miałam pozostałe kremy postanowiłam się z nią podzielić. Niedawno napisała mi, że niestety już jej się kończy, ale polubiła go i chętnie kupi go kolejny raz. Ona po roztarciu na skórze wyczuła malinowe nuty, połączone mleczną słodyczą. Krem szybko się wchłania, pozostawiając skórę gładką i nawilżoną


     Kremowe mleczko do ciała zagościło pod moim prysznicem, mimo iż nie jest produktem do mycia :) jeśli chodzi o balsamy i kremu to jestem małym leniwcem. Zazwyczaj brakuje mi czasu i systematyczności w ich stosowaniu. Po dokładnym wytarciu brałam niewielka ilość tego mleczka i wsmarowywałam całe ciało. Dużym plusem jest bardzo szybkie wchłanianie i lekka konsystencja. Wystarczy kilka minut i moja skóra jest nawilżona, delikatnie pachnie i nie jest pokryta tłustym, długo wchłaniającym się filmem, którego nie lubię czuć na swoim ciele. Mam słabość do kremów z pompką, gdy stoją obok zdecydowanie częściej po nie sięgam,  ponieważ wystarczy tylko jeden ruch. 



     Odświeżający mleczny żel pod prysznic niestety właśnie mi się skończył. Jest dość uniwersalnym żelem pod prysznic że względu na swój delikatny mleczny zapach z ostrzejszą męską nutą,  która bardzo spodobała się mojemu mężczyźnie. Dobrze się pieni i oczyszcza skórę. Wystarczy niewielka ilość by umyć całe ciało. Zapach powoli się ulatnia. 

   Przyszła kolej na mojego ulubieńca czyli krem odżywczy do ciała.  W przeciwieństwie do poprzednich produktów, krem ten zamknięty jest w wygodnym słoiczku. Polubiłam go ze względu na bogatszą,  znacznie gęstszą formułę. Idealnie sprawdził się jako maska na ciało po pierwszych słonecznych kąpielach, nawilżające całe ciało i pozostawiając delikatny film, który w tym przypadku bardzo mnie cieszył. Stosowałam go również do masażu, ponieważ wchlaniał się stopniowo dając bardzo dobry poślizg.



     Produkty z serii Kozie mleko już od długiego czasu goszczą w mojej łazience i chętnie będę do nich wracała. Często dostępne są w sklepach Biedronka, gdzie kosztują poniżej 10zł. Krem do rąk ukoił przesuszona dłonie, odżywczy krem nawilżył po słonecznych kąpielach. Mimo iż początkowo obawiałam się słodkiego mlecznego zapachu, to okazał się on delikatny i doprawione jakby męska cięższą nutą, przez co jest bardzo uniwersalny, (a mój mężczyzna używając mojego żelu nie marudzi, że pachnie jak baba :).  Dobra jakość za niewielką cenę. Już niedługo opowiem Wam o serii Kozie mleko do włosów.  


Maddzik

Garnier płyn micelarny 8 w 1

     Ostatnie dwa tygodnie były jednymi z najtrudniejszych w moim życiu, pod względem psychicznym jak i fizycznym. Sesja czyli czas ogromną nauki, przeprowadzka czyli tydzień pakowania, noszenia i rozpakowania, oraz początek praktyk studenckich w Centrum Naukowo Badawczym Dr Ireny Eris w Warszawie. Pierwsze dwa dni praktyk i podróżowania pociągiem Łódź - Warszawa - Łódź trochę mnie wykończyły, ale powoli wracam do świata żywych. 

Kilka dni temu skończyło mi się kolejne opakowanie płynu micelarnego, miałam już wcześniej zrobione zdjęcie i postanowiłam napisać krótka recenzje. Ze względu na mniejszą ilość czasu postaram się utrzymać systematyczność, a recenzje i opinie skondensować.


     Swoje pierwsze opakowanie kupiłam korzystając z chyba 50% promocji w Rossmannie i korzystając jeszcze z tej promocji, chyba ostatniego dnia kupiłam opakowanie dla taty. Duże opakowanie zawiera 400ml, produktu, mniejsze chyba 200ml. Ja w którymś z boxów znalazłam również 100ml, które na dobre zagościło w mojej podróżnej kosmetyczce. Płyn bardzo dobrze. Radzi sobie z zmywaniem makijażu,  jedynie ma lekkie problemy przy wodoodpornym tuszu, lecz wystarczy wtedy wtedy dłużej przytrzymać wacik. Mimo bardzo wrażliwych oczy płyn mnie nie podrażnił. Skóra po jego użyciu była miękka elastyczna i nie przesuszona. Zapach jest bardzo delikatny i szybko sie ulatnia. Kilka razy widziałam 2paki w Biedronce w okazyjne cenie, więc warto poszukać go w promocyjnej cenie.

Maddzik
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...