Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty

Naturalny kolagen czyli aktualizacja mojej pielęgnacji - peeling

Ostatnie tygodnie przewróciły moje życie do góry nogami, a nowa praca skróciła dobę o wiele cennych godzin. Musiałam od nowa nauczyć się organizować czas i powoli staję na nogi (z wielkim kubkiem kawy). Osoby które obserwują mój instagram jakiś czas temu mogły zobaczyć zdjęcie nowych produktów do pielęgnacji twarzy i ciała firmy COLWAY, dziś opowiem o bardzo przyjemnym peelingu.




Pielęgnacja twarzy z firmą V laboratories

     Od pewnego czasu w mojej łazience gości seria kozie mleko firmy V laboratories. Patrząc na ilość i różnorodność produktów postanowiłam podzielić je na trzy grupy - do pielęgnacji twarzy, włosów i ciała. Zacznę od góry czyli od twarzy.




Efektima, pudrowo - matująca mgiełka do twarzy

    Jakiś czas temu odpisywałam moje spostrzeżenia na temat kokosowego masełka do ciała. Dziś opowiem o matującej mgiełce do twarzy. Jeśli tak jak ja macie problem z przetluszczającą się strefa T i jesteście ciekawi jak radzi sobie mgiełka - zapraszam do dalszego czytania. 



Opakowanie standardowe jak dla mgiełek, z bardzo wygodnym dyfuzorem. Schludna szata graficzna z dokładnym opisem i składem. Mgiełkę przed użyciem należy bardzo dokładnie i dość długo wstrząsnąć by zmieszać fazy mgiełce. Zapach przyjemny, delikatny. Mgiełkę stosuję w dwojaki sposób. 
Pierwszy to stopienie warstw makijażu. Po wykonaniu pełnego makijażu spryskuję całą twarz mgiełką. Początkowo twarz jest mokra, lecz po chwili wszystkie warstwy się stapiają tworząc idealną całość o matowo-lekko satynowej fakturze. Drugim sposobem jest używanie mgiełki w ciągu dnia w celu odświeżenia makijażu i zmatowienia strefy T. Wtedy używam mgiełki tylko na czoło i nos.





Początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona do tej mgiełki, lecz po kilku użyciach bardzo ją polubiłam. Szczególnie ze względu na jej wykończenie, ponieważ nie jest ono typowo pudrowe, a ma w sobie odrobinę satyny, przez co efekt jest naturalniejszy.  Szkoda, że nie ma mniejszego opakowania np 30ml bo byłoby idealne do torebki. Mgiełka sprawdzi się szczególnie dobrze w wakacje podczas upałów. Uwielbiam czuć na twarzy chłodną bryzę, która daje ulgę i delikatnie ochładza, a efekt matujący jest wskazany przy wyższych temperaturach.  Jeśli chodzi o wydajność to trudno jest mi ją stwierdzić, ponieważ mgiełki używam już ponad miesiąc, ale nie mam możliwości sprawdzenia ile produktu zostało. Dodatkowo produkt nie spowodował zapchania mojej skóry, czego troszkę się obawiałam. Jestem zadowolona i pewnie skończę ten produkt na wakacjach


Maddzik

Balea Himbeer vanille mask

      Maseczka do twarzy z maliną i wanilią, działa odżywczo że względu na zawarte w niej masło shea i olej z słodkich migdałów. Pieści zmysły i odpręża ekstraktem oraz zapachem maliny i wanilii.

     Produkty firmy Balea przewijają się w mojej pielęgnacji już od kilku lat. Niestety dostępne są w Polsce jedynie w sklepach z niemiecką chemią. Mam tą  przyjemność, że moja kuzynka mieszka w Niemczech i przyjeżdżając do Polski przywozi mi ciekawe drobiazgi.
     Dziś  chciałam podzielić się moją opinią na temat maseczki z maliną  i wanilią. Wcześniej miałam już kilka podobnych miseczek i byłam z nich zadowolona. Jeśli jesteście ciekawe jak było w przypadku tej maseczki to zapraszam do dalszego czytania.



Maseczka zamknięta jest w dwu komórkowej saszetce, by ją  wyjąć wystarczy odciąć róg. Bardzo lubię opakowania firmy Balea, ponieważ mają przejrzystą, czytelną szatę graficzną ozdobioną ślicznymi obrazkami, oraz zdjęciami w mocno nasyconych kolorach. 

    

     Maseczka ma konsystencję gęstego malinowego budyniu. Bardzo łatwo rozprowadza się na twarzy i nie spływa, co jest dla mnie bardzo ważne. Spokojnie możemy nałożyć ją na twarz i chodzić, lub siedzieć, bez obawy, że urodziny wszystko do okoła
     Kiedy ją otworzyłam od razu poczułam bardzo przyjemny malinowy zapach, niczym danonki z czasów dzieciństwa :) Nałożyłam ją na oczyszczoną skórę twarzy i dekoltu dość grubą warstwą, wykorzystując jedną część saszetki. Zmyłam ją po około  30 minutach ciepłą wodą z pomocą delikatnej gąbki. Skóra po jej użyciu była przyjemnie chłodniejsza, elastyczna i nawilżona. Efekt uelastycznienia i nawilżenia utrzymał się dwa dni. 
    Jestem zadowolona z efektu, nakładanie maseczki było bezproblemowe, a czas spędzony w niej był bardzo przyjemny. Chętnie spróbuję pozostałe maseczki z tej firmy. 


Skład:
INCI: AQUA-woda, DECYL OLEATE-emolient, GLYCERIN-gliceryna, GLYCERYL STEARATE CITRATE-emulgator, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL–olej z słodkich migdałów, HYDROGENATED VEGETABLE GLYCERIDES–hydrolizat protein roślinnych substancja filmotwórcza, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER–masło shea, CETEARYL ALCOHOL–alkohol cetylowy, PANTHENO–pantenol substancja nawilżająca , PHENOXYETHANOL-konserwant, PROPYLENE GLYCOL, CARBOMER, XANTHAN GUM, PARFUM, ETHYLHEXYLGLYCERIN, SODIUM HYDROXIDE, DISODIUM EDTA, RUBUS IDAEUS FRUIT EXTRACT, VANILLA PLANIFOLIA FRUIT EXTRACT, LECITHIN, ASCORBYL PALMITATE, BENZYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, POTASSIUM SORBATE, PANTOLACTONE, SODIUM BENZOATE, GLYCERYL OLEATE, CITRIC ACID, CI 16035, CI 42090.

Maddzik

Biolaven organiczne - żel do mycia twarzy

     Mimo iż w tytule posta opisany jest jeden produkt, to recenzja będzie o duecie. Żel trafił do mnie w beGlossy, który wygrałam u Angel. Już od kilku lat zaobserwowałam iż częste mycie twarzy żelami przesusza mi moja skórę, która następnie nadmiernie produkuje sebum. Z czasem ograniczyłam ilość używanych żeli i przerzuciłam się na micele, więc żel trafił  do szafki na kilka miesięcy. 
     Podczas przedwiosennych porządków znów trafił w moje ręce i postanowiłam spróbować jeszcze raz. Podczas zbiorowych zakupów z koleżankami w hurtowni kosmetycznej zamówiłam rękawice do mycia, za aż 3 zł ☺ i postanowiłam lekko zmodyfikować moje pielęgnacyjne zwyczaje.
 

MOOYA exfoliator AHA fruit acids

Jako wielbicielka maseczek i kwasów nie mogła przejść obojętnie w obec tego produktu. Jesień i zima to idealny moment na uzupełnienie swojej codziennej pielęgnacji produktami zawierającymi kwasy. Oczywiście mamy wiele kwasów, jak i zakresów pH oraz stężeń, dzięki czemu możemy dobrać produkty do potrzeb naszej twarzy. Wielu osobom kwasy kojarzą się z złuszczaniem, lecz kwasy owocowe jak i kwas migdałowy, mlekowy w mniejszych stężeniach i wyższym pH działają  nawilżająco, więc będą dodatkowym nawilżeniem dla suchej skóry.


Moja aktualna pielęgnacja twarzy z marką Chantarelle

Już jakiś czas temu trafiła do mnie paczka zawierająca produkty pielęgnacyjne firmy Chantarelle. Przeglądając stronę internetową dobrałam produkty najlepiej dopasowane do mojej cery, które stworzyły  trio idealne.

Pierwszym krokiem
w pielęgnacji mojej twarzy jest oczyszczanie. Wybrałam delikatny przeciwzmarszczkowy peeling enzymatyczny SPECIAL AESTHETICS LUMI-CREAM Bardzo ładny szklany słoiczek z lustrzaną zakrętką i prostą, przejrzystą szatą graficzną dają ekskluzywny efekt. Peeling ma konsystencję gęstego kremu o beżowej barwie. Raz w tygodniu nakładam go po uprzednim zrobieniu peelingu 
mechanicznego. Po takim zabiegu na mojej twarzy nie ma ani jednej suchej skórki, a twarz jest bardzo dokładnie oczyszczona z brudu jak i martwych komórek.

Drugim etapem jest tonizacja twarzy, by wyrównać pH skóry. W tym celu wybrałam IDEAL PURE lotion redukujący zaskórniki z kwasem salicylowym i glukonolaktonem. Kwasy są podstawą mojej jesienno zimowej pielęgnacji. Kwas salicylowy w połączeniu z glukonolaktonem działa przeciwzaskórnikowo. Natomiast ekstrakty z mydlnicy, rumianku, lipy, bławatka wspomagają  oczyszczanie i zwiększają stopień nawilżenia skory. Tonik zamknięty jest w białej butelce z bardzo wygodnym dozownikiem, o spójnej szacie graficznej z produktami firmy. To co w nim bardzo polubiłam,  to bardzo przyjemny kwiatowy zapach. Mimo płynnej konsystencji tonik jest bardzo wydajny, wystarczy jedna pompka by przetrzeć dokładnie całą twarz. 

Trzecim krokiem jest nawilżenie.  W tym celu wybrałam serum witaminowe dla skóry twarzy i pod oczy ROYAL GLOW CLINIC. Serum nakładam na noc 2-3 razy w tygodniu na dokładnie oczyszczoną i stronizowaną twarz.Serum stosuję jako maskę, ze względu na jego bogaty skład.  Bardzo dużym plusem jest wydajność. Wystarczy bardzo niewielka ilość by dokładnie pokryć całą twarz, dodatkowo bardzo szybko się wchłania, więc już po które im czasie nie czujemy produktu na twarzy. Zazwyczaj starałam się używać wieczorem, by skórę oczyścić po jak najdłuższym czasie, czyli rano. Twarz po dokładnym oczyszczeniu jest bardzo elastyczna, delikatnie rozjaśniona - promienna

Na tych trzech produktach opiera się moja aktualna pielęgnacja twarzy. Systematyczne dokładne oczyszczanie jej delikatnym peelingiem enzymatycznym i tonikiem z kwasami sprawiło, że na mojej twarzy pojawia się znacznie mniej zaskórników. Codzienne nawilżanie kremem o prostym składzie, oraz bogatym w składniki serum nakładanym 2-3 razy w tygodniu nadało mojej cerze blasku i mimo młodego wieku jeszcze bardziej ją uelastyczniło, co jest bardzo przyjemnym efektem. Cieszę się bardzo z wydajności produktów, dzięki niej starczą mi jeszcze na kilka miesięcy i wiem, że będę do nich jeszcze nie raz wracała. Urzekła mnie również szatą graficzną firmy, oraz bardzo proste opakowania. W związku z kierunkiem moich studiów,  którym jest kosmetologią, miałam możliwość pracować na serii profesjonalnej i muszę przyznać, iż seria detaliczna zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie


❤ 
Maddzik

Jak zwalczyłam przesuszone skórki na ustach - truskawkowy balmi

     Czaiłam się na ten produkt już od dawien dawna, ale jakoś nigdy nie mogłam się zdecydować. Ktoś  chyba wsłuchał moje telepatyczne westchnienia i umieścił go w sierpniowym beGlossy.  I tym sposobem sprawił, że zaczęłam systematycznie nawilżać moje usta.

     Designerskie różowe opakowanie, z zawieszką pozwalającą przypiąć niczym breloczek. Bardzo solidne, bez obaw wrzucam do torebki nie bojąc się, że się otworzy i jego zawartość będzie w całej torbie. Póki pomadka ma stożkowy kształt używanie jest bardzo proste, lecz z czasem, a przede wszystkim zużyciem musimy nabierać produkt palcem, za czym nie przepadam.


      Śliczny, naturalny truskawkowy zapach, aż nabieram ochoty na ten słodki wakacyjny owoc. Bardzo przyjemna konsystencja. Wystarczą dwa ruchy by delikatną warstwą dokładnie pokryć całe usta (jeśli jest stożek). Odkąd trafił w moje ręce zaczęłam używać go bardzo systematycznie, dzięki czemu udało mi się pozbyć suchych skórek, a moje usta stały się idealnie nawilżone.

    Przy systematycznym używaniu produkt starczy na 2-3 miesiące, więc cena - 15zł nie wydaje się być wygórowaną kwotą. Dużym plusem jest jego działanie i cudowny zapach. Niestety opakowanie mimo iż świetnie wyglądające i solidne jest nie dla mnie, bo nie lubię gmerać paluszkami w kosmetykach. Szkoda, że nie ma wersji w wykręcanym standardowym sztyfcie.



Uzależniona, ale z miękkimi ustami. A jakie są Wasze ulubione produkty do ust?

❤ 
Maddzik

Smutek pożegnań czyli Pharmaceris - łagodząca pianka do mycia

      Są produkty, z którymi rozstaję się bez najmniejszego problemu. Są również takie za którymi zaczynam tęsknić kiedy widzę jak powoli się kończą. Tą piankę mam już od dość dawna. Przez długi czas stała schowana w szufladzie, aż się wyprowadziłam. Wtedy trafiła na półkę nad umywalką i powoli zaczęłam się w niej zakochiwać.
      Proste przezroczyste opakowanie z bardzo wygodną pompką (zakrętkę już dawno zgubiłam). Cały czas możemy obserwować stopień zużycia produktu. Naklejki nie odchodzą, a napis się nie ścierają.
      Pojemność jest chyba standardowa jak dla tego typu produktów, 150ml spokojnie wystarcza na 3-4 miesiące używania.
      Pianki używałam rano by oczyścić twarz z pozostałości olejów, które nakładałam na noc. W tym celu sprawdzała się idealnie. Skóra była oczyszczona, ale nie czułam by była przesuszona i ściągnięta.
W przypadku zmywania makijażu bywało różnie. Bez problemu radziła sobie z podkładem/pudrem/cieniami, lecz w przypadku eyelinera czy tuszu do rzęs musiałam sięgać po olejek by rozpuścił te produkty, a dopiero potem używałam pianki by doczyścić skórę.
Konsystencja pianki jest dla mnie idealna. Gęsta i zwarta, nie spływa z dłoni. Po nałożeniu na twarz, możemy wykonać 2-3 minutowy masaż twarz, bez dokładania kolejnych porcji produktu.
Jeśli szukacie produktu, który oczyści wasze buźki, a nie chcecie czuć nadmiernego ściągnięcia i przesuszenia skóry, to serdecznie polecam Wam ten produkt. 
pozdrawiam 
Maddzik 
♥
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...