Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

Botaniczna pielęgnacja z ATW organic

    Kiedy zaczynałam pisać bloga miałam totalnego kosmetycznego freeka, a moja kosmetyczka zamieniła się na pokaźną komoda. Przez moje półki w łazience przewinęło się wiele kosmetyków. Tych tańszych, droższych, Polskich i z drugiego końca świata.
    Potrzebowałam kilku lat i dwóch przeprowadzek by znacznie zmniejszyć moją ‘kolekcję’ i zacząć bardzo świadomie kupować produkty. Na pewno gdybym nie prowadziła bloga, nie spróbowałabym wielu produktów, do których systematycznie wracam. Tak jest, a właściwie będzie z produktami, o których chcę Wam dzisiaj opowiedzieć.
Jeśli jesteście ciekawi zapraszam do dalszego czytania...

O peelingu idealnym, czyli aromatyczny eksfoliacyjny masaż z marką Arbonne

Dziś o produkcie, bez którego nie wyobrażam sobie pielęgnacji mojego ciała. Używam go systematycznie 2-3 razy w tygodniu. A ze względu na skład jest wielofunkcyjnym kosmetykiem.
     Ale czy istnieje peeling idealny?







     Chyba tak - ale o tym w dalszej części posta

Turbo suszenie z BaByliss Le Pro Express 2300W

Jakiś czas temu w moje rączki trafiła suszarka firmy BaByliss PARIS. I muszę przyznać, że mimo czystych włosów od razu postanowiłam je umyć, by móc przetestować nową suszarkę.

Planując tę recenzję wypisałam największe zalety tej suszarki, porównując je do tych, które używałam wcześniej i wiem, że nie zamienię jej na inną!

Naturalny kolagen czyli aktualizacja mojej pielęgnacji - peeling

Ostatnie tygodnie przewróciły moje życie do góry nogami, a nowa praca skróciła dobę o wiele cennych godzin. Musiałam od nowa nauczyć się organizować czas i powoli staję na nogi (z wielkim kubkiem kawy). Osoby które obserwują mój instagram jakiś czas temu mogły zobaczyć zdjęcie nowych produktów do pielęgnacji twarzy i ciała firmy COLWAY, dziś opowiem o bardzo przyjemnym peelingu.




Intensywne nawilżenie z Colway

     W poprzednim poście opowiadałem o bardzo ciekawym peelingu do twarzy KLIK. A jak to bywa po oczyszczaniu – czas na nawilżenie, czyli drugi produkt z duetu, który  zdominował moja pielęgnację twarzy.


Foltene PHARMA - przeciwłojotokowy szampon do włosów tłustych

Kiedy myślę o moich włosach w mojej głowie pojawiają się skrajności. Z jednej strony nie są bardzo wymagające - wystarczą maski i maseczki zostawione trochę dłużej na głowie i nie straszę na ulicach tapirem. Z drugiej strony myję je co 1-2 dni ponieważ znacznie się przetłuszczają i potrzebują częstego, dokładnego oczyszczania. 

Jeśli jesteście ciekawi jak wypadł ten szampon zapasam do dalszego czytania.


Pielęgnacja twarzy z firmą V laboratories

     Od pewnego czasu w mojej łazience gości seria kozie mleko firmy V laboratories. Patrząc na ilość i różnorodność produktów postanowiłam podzielić je na trzy grupy - do pielęgnacji twarzy, włosów i ciała. Zacznę od góry czyli od twarzy.




Efektima, pudrowo - matująca mgiełka do twarzy

    Jakiś czas temu odpisywałam moje spostrzeżenia na temat kokosowego masełka do ciała. Dziś opowiem o matującej mgiełce do twarzy. Jeśli tak jak ja macie problem z przetluszczającą się strefa T i jesteście ciekawi jak radzi sobie mgiełka - zapraszam do dalszego czytania. 



Opakowanie standardowe jak dla mgiełek, z bardzo wygodnym dyfuzorem. Schludna szata graficzna z dokładnym opisem i składem. Mgiełkę przed użyciem należy bardzo dokładnie i dość długo wstrząsnąć by zmieszać fazy mgiełce. Zapach przyjemny, delikatny. Mgiełkę stosuję w dwojaki sposób. 
Pierwszy to stopienie warstw makijażu. Po wykonaniu pełnego makijażu spryskuję całą twarz mgiełką. Początkowo twarz jest mokra, lecz po chwili wszystkie warstwy się stapiają tworząc idealną całość o matowo-lekko satynowej fakturze. Drugim sposobem jest używanie mgiełki w ciągu dnia w celu odświeżenia makijażu i zmatowienia strefy T. Wtedy używam mgiełki tylko na czoło i nos.





Początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona do tej mgiełki, lecz po kilku użyciach bardzo ją polubiłam. Szczególnie ze względu na jej wykończenie, ponieważ nie jest ono typowo pudrowe, a ma w sobie odrobinę satyny, przez co efekt jest naturalniejszy.  Szkoda, że nie ma mniejszego opakowania np 30ml bo byłoby idealne do torebki. Mgiełka sprawdzi się szczególnie dobrze w wakacje podczas upałów. Uwielbiam czuć na twarzy chłodną bryzę, która daje ulgę i delikatnie ochładza, a efekt matujący jest wskazany przy wyższych temperaturach.  Jeśli chodzi o wydajność to trudno jest mi ją stwierdzić, ponieważ mgiełki używam już ponad miesiąc, ale nie mam możliwości sprawdzenia ile produktu zostało. Dodatkowo produkt nie spowodował zapchania mojej skóry, czego troszkę się obawiałam. Jestem zadowolona i pewnie skończę ten produkt na wakacjach


Maddzik

Podkreślanie oprawy oczu z innowacyjną Henną RENOVITAL

     Produkty o których Wam dziś opowiem sprawiły mi kilka psikusów. Począwszy od tego, że paczka najpierw trafiła do mojego poprzedniego mieszkania, a potem zawieruszyła się u portiera. Ale to nic, produkty trafiły w moje ręce i jak na złość obrobione zdjęcia również gdzieś zniknęły. Na szczęście miałam kopię nieobrobionych zdjęć więc po raz kolejny popracowałam nad nimi i mogę spokojnie napisać post.


Jeśli tak jak ja lubujecie się hennie - zapraszam do dalszego czytania!

Pielęgnacja ciała z serią Kozie Mleko

   Przeprowadzka sprawiła, że zgubiłam wiele produktów które używałam na co dzień, a odnalazłam produkty które z czasem przewędrowały w bliżej nieznane miejsca. Dziś udało mi się w końcu znaleźć chwilę by opowiedzieć Wam o produktach które przewędrowały do nowej łazienki jako jedne z pierwszych i niestety powoli zaczynają mi się kończyć.




W serii 
Kozie mleko znajdziemy:
·     odświeżający mleczny żel pod prysznic z prowitaminą B5 i allantoiną
·     kremowe mleczko do ciała z ekstraktem z aloesu i grejpfruta
·     odżywczy krem do ciała z ekstraktem z aloesu i grejpfruta (w tubce)
·     odżywczy krem do ciała z ekstraktem z aloesu i grejpfruta (w słoiczku)
·     nawilżający krem do rąk z olejkiem arganowym

Beauty Collection Lirene - cukrowe peelingi ideanle na lato

     Dziś recenzja trzech peelingów do ciała, które już jakiś czas goszczą w mojej łazience. Firma Lirene jest mi bliska od kilku lat. W swojej ofercie ma wieeeele produktów począwszy od pielęgnacji twarzy przez całe ciało, aż po produkty do opalania, a nawet podkłady, pudry...
    Lato to szczególny okres dla naszej skóry, ponieważ narażona jest na znacznie większą ilość promieni słonecznych. Prysznic po upalnym dniu jest ukojeniem dla rozgrzanego ciała jak i chwilą relaksu dla duszy. Bluzki z krótkim rękawkiem jak i spódnice lub krótkie spodenki sprawiają, że przykładam znacznie większa uwagę do pielęgnacji mojego ciała. Podczas wakacyjnych miesięcy zużywam znacznie więcej produktów pielęgnacyjnych. 

     Pierwszym i podstawowym krokiem mojej wakacyjnej pielęgnacji ciała są wszelkiej maści peelingi. Moja skóra jest dość 'gruba' i zazwyczaj wymaga dość mocnych produktów. Podczas jesiennych i zimowych miesięcy często sięgam po peelingi z dodatkiem kwasów, lecz latem stawiam na dokładny mechaniczny peeling.




BB Master blur & City Matt czyli delikatny makijaż z marą Lirene

MASTER BLUR, matujący krem BB z kwasem hialuronowym
Krem idealnie wtapia się w skórę, dając efekt naturalnej i zdrowo wyglądającej cery.  Długotrwale nawilża i matowi zapewniając optymalny poziom nawilżenia przez 24 h, dzięki synergicznemu połączeniu kwasu hialuronowego i gliceryny. Sferyczny kompleks matujący pochłania nadmiar sebum i zapewnia skuteczna kontrolę nad nadmiernym błyszczeniem. Technologia Pigment Fusion w postaci kombinacji specjalnie wyselekcjonowanych pigmentów natychmiast ukrywa wszelkie niedoskonałości skóry. Witamina C, dzięki swoim unikalnym właściwościom, neutralizuje szkodliwe działanie wolnych rodników i delikatnie rozjaśnia cerę. Delikatna mika subtelnie rozświetla skórę, która natychmiast staje się widocznie piękniejsza. 
EFEKT MASTER BLUR – skóra, która promienieje pięknem!







Pure Lite - teeth whitening strips czyli coraz bliżej ideału

     Dbając o swój wygląd nakładamy na twarz i ciało kremy, maski. Szczotkujemy włosy wybierając kolejne oleje i odżywki. Malujemy paznokcie... Ale to nie wszystko. Już od dawna myślałam o wybieleniu moich zębów i postanowiłam skorzystać z pasków wybielających PureLite.


Jeśli tak jak ja planujesz wybielić zęby, albo jesteś ciekawa efektów – czytaj dalej


     PureLite Strips - Paski do wybielania zębów. Zawartość opakowania 28 pasków wybielających. Oparty o najnowsze technologie amerykańskie, znacząco poprawa koloru już po 2-3 aplikacjach, kolejne aplikacje pogłębiają i utrwalają efekt. PureLite Strips to bezpieczny, wielokrotnie przebadany produkt, zgodny o obecnie obowiązującymi przepisami zarówno w Polsce, jak i Unii Europejskiej. Przejdź do sklepu KLIK   

Opakowanie zawiera 28 pasków, pakowanych podwójnie w jednorazowe saszetki. Wystarczy rozerwać brzeg, by móc wyjąć paski umieszczone na przezroczystej plastikowej tacce. Jest to idealny sposób pakowania takich produktów, ponieważ zapełnia pełną sterylność. Aplikacja jest prosta i wygodna, wystarczy przeczytać instrukcję obsługi. Paski pachną delikatnie, niczym pasta do zębów. Przed ich użyciem myłam delikatnie zęby, a następnie nakładałam paski na około 30 minut. Nie przeszkadzały mi, ani nie uwierały. nie czułam również bólu i dyskomfortu. Zazwyczaj zakładałam je przed wieczornym prysznicem i zanim się obejrzałam mijał czas. Pierwsze efekty zauważyłam po 3-4 aplikacjach. Po wykonaniu pełnej serii moje zęby zostały rozjaśnione o około 4-5odcieni. W zależności od koloru początkowego różny będzie efekt. U mnie w rodzinie mimo starannego mycia wszyscy mamy problemy z dość ciemnym kośćcem, a hektolitry kaw i herbat tylko sprzyjają powstawaniu przebarwień i ciemnieniu/żółceniu. Po wykorzystaniu wszystkich pasków byłam u dentysty i wszystko jest w normie

①  Sposób użycia jest bardzo prosty. I dokładnie opisany (i narysowany) na tyle każdej saszetki. Po wyjęciu tacki z plastrami odklejamy pierwszy (większy) i nakładamy równo z górną krawędzią zębów,  pozostały wolny brzeg plastra zawijamy pod zębami (nakładając na tył). Mniejszy pasek nakładamy na dolne zęby. Paski zawsze nakładamy stroną, którą są przyklejone do tacki.
② Następnie bardzo dokładnie dociskamy pasek do przedniej powierzchni zębów, uwzględniając przestrzenie międzyzębowe (warto dokładnie docisnąć w tym miejscu,  jakby wciskając plaster w przestrzeń, by nie pozostawić ciemniejszych, niewybielonych miejsc). 
③ Plastry nosimy od 20 do 30 minut. Warto zacząć od 15-20 minut przy pierwszym zabiegu i systematycznie zwiększać czas.
④ Po skończeniu czasu, zdejmujemy paski, a nadmiarem żelu pozostałym na zębach dokładnie je myjemy szczoteczką.
⑤  Dokładnie płuczemy wodą.  

Jestem zadowolona i za kilka miesięcy powtórzę kurację by poprawić efekt. Wybielasz zęby? Może zdradzisz mi swój sposób

Maddzik

Coconut Miracle masło do ciała z olejkiem kokosowym i olejkiem jojoba

   Jakiś czas temu przyszła do mnie paczka z firmy Efektima, a w niej matująca mgiełka do twarz oraz małe kokosowe masełko do ciała. Mgiełkę namiętnie testuję, a masełko właśnie mi się skończyło, więc czas najwyższy na jego króciutką recenzję.


   Luksusowe masło do ciała z olejkiem kokosowym uznawanym często za "olej piękności". Zalecane szczególnie do pielęgnacji skóry wrażliwej, wymagającej intensywnej pielęgnacji. Wzbogacone w drobinki z olejkiem jojoba znakomicie wpływa na poprawę kondycji skóry, zmniejszając szorstkość i suchość naskórka. Przy systematycznym stosowaniu skóra wygląda na wygładzoną, odpowiednio nawilżoną i zadbaną.



     Masełko zamknięte jest w przezroczystym plastikowym pojemniczku z srebrną nakrętką o pojemności 50ml. Naklejki z informacjami są solidne, nie odklejają się ani nie ścierają. Masło jest tłuste, gęste, treściweSkład dość długi, lecz na początku widnieje olej kokosowy i masło shea, przez co wydaje się bardzo tłusty - ja lubię tłuste masła. W jego bieli zauważyć można brązowe malutkie kuleczki, które rozsmarowując się znikają nie tworząc żadnych plam. Jeśli chodzi o zapach jest on kokosowy, ale nie za słodki. Nie przepadam za słodkimi zapachami czy to w balsamach, czy żelach pod prysznic, lecz ten nie był zbyt mocny i ulatniał się po kilkunastu minutach.  Bardzo łatwo rozsmarowuje się na ciele i dość szybko wchłania pozostawiając skórę miękką i nawilżoną. Mimo iż malutkie opakowanie, to starczyło mi na kilkukrotne posmarowanie całego ciała, jego gęstość przekłada się na wydajność. Bardzo je polubiłam, może jednym aspektem który bym zmieniła jest zapach, wolałabym kwiatowy, świeży, który dłużej utrzymuje się na ciele.

Jeśli jesteście zainteresowane tym masełkiem to zapraszam do odwiedzenia sklepu KLIK



Skład:
INCI: AQUA-woda, GLYCERYL STEARATE-emulgator, emolient, tworzy emulsje i działa nawilżająco, może działać komedogennie, COCOS NUCIFERA OIL-olej kokosowy, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER-masło shea, GLYCERIN-gliceryna, DICAPRYLYL ETHER-emolient tworzący warstwę okluzyjną, PEG-100 STEARATE-emulgator,  tworzy warstwę okluzyjną na skórze, CYCLOPENTASILOXANE-emolient, STEARIC ACID, CETYL ALCOHOL, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, PHENOXYETHANOL, LACTOSE, SODIUM POLYACRYLATE, PARFUM, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, MICROCRYSTALLINE CELLULOSE, SUCROSE, BENZOIC ACID, CYCLOHEXASILOXANE, ZEA MAYS STARCH, DEHYDROACETIC ACID, BENZYL BENZOATE, HYDROXYPROPYL METHYLCELLULOSE, JOJOBA OIL, CI 77491, CI 77492, CI 77499, BENZYL SALICYLATE, COUMARIN, TOCOPHEROL 


Jakie jest Wasze ulubione masło do ciała?


Maddzik

Garnier płyn micelarny 8 w 1

     Ostatnie dwa tygodnie były jednymi z najtrudniejszych w moim życiu, pod względem psychicznym jak i fizycznym. Sesja czyli czas ogromną nauki, przeprowadzka czyli tydzień pakowania, noszenia i rozpakowania, oraz początek praktyk studenckich w Centrum Naukowo Badawczym Dr Ireny Eris w Warszawie. Pierwsze dwa dni praktyk i podróżowania pociągiem Łódź - Warszawa - Łódź trochę mnie wykończyły, ale powoli wracam do świata żywych. 

Kilka dni temu skończyło mi się kolejne opakowanie płynu micelarnego, miałam już wcześniej zrobione zdjęcie i postanowiłam napisać krótka recenzje. Ze względu na mniejszą ilość czasu postaram się utrzymać systematyczność, a recenzje i opinie skondensować.

Dermaglin - maseczka do stóp z skłonnością do pocenia

    Dziś o nietypowej maseczce, bo do stóp. Moja skóra odkąd pamiętam zawsze dobrze reagowała na wszelkie glinki i minerały. Mimo iż stosowanie takich maseczek wymaga systematyczności by ujrzeć efekty, to moim zdaniem warto uzbroić się w cierpliwość i próbować.












Biolaven organiczne - żel do mycia twarzy

     Mimo iż w tytule posta opisany jest jeden produkt, to recenzja będzie o duecie. Żel trafił do mnie w beGlossy, który wygrałam u Angel. Już od kilku lat zaobserwowałam iż częste mycie twarzy żelami przesusza mi moja skórę, która następnie nadmiernie produkuje sebum. Z czasem ograniczyłam ilość używanych żeli i przerzuciłam się na micele, więc żel trafił  do szafki na kilka miesięcy. 
     Podczas przedwiosennych porządków znów trafił w moje ręce i postanowiłam spróbować jeszcze raz. Podczas zbiorowych zakupów z koleżankami w hurtowni kosmetycznej zamówiłam rękawice do mycia, za aż 3 zł  i postanowiłam lekko zmodyfikować moje pielęgnacyjne zwyczaje.
 

Pielęgnacja włosów z New Anna cosmetics

Dziś recenzja zestawu do włosów firm Anna Cometics, który otrzymałam na Spotkajmy się w Łodzi, trochę czasu minęło i dość dobrze poznałam te produkty więc czas na kilka słów o nich.

.

Le' maadr 15% peeling glikolowy - kwasowy pomocnik przy zaskórnikach

     Kwasy obecne są w mojej pielęgnacji od początku moich studiów. Zaczęłam od delikatnego kwasu migdałowego w niewielkich stężeniach, by z czasem poznać kolejne, kwasy i ich właściwości. Moja skóra jest dość gruba, o czym przekonałam się wieeele razy. Mimo mocnej mikrodermabrazji, wielu peelingów składających się z mieszaniny kwasów, a nawet mezoterapii mikroigłowej 0,5 mm penem nie czułam bólu, a moja skóra reagowała jedynie delikatnym zaczerwienieniem. Dobrze znając swoją skórę i jej reakcje na wiele zabiegów, oraz czynniki chemiczne z chęcią sięgnęłam po 15% peeling glikolowy firmy Le' maadr. 

Jeśli jesteście ciekawe efektów mojej kuracji zapraszam do dalszego czytania.

Specjalistyczny preparat z 15% kwasem glikolowym zapobiegający i likwidujący objawy starzenia się skóry
efektywne działanie złuszczające powierzchniowej warstwy rogowej naskórka
wspomaga odnowę i regenerację skóry właściwej poprzez pobudzanie aktywności fibroblastów
zmniejsza głębokość zmarszczek

Przebadany dermatologicznie i nie zawiera parabenów
Produkt dostępny tylko w aptece Cena: 79 zł / 40 ml

Sposób użycia:
Przed nałożeniem preparatu na twarz zrób test: zastosuj na skórę za uchem.
Preparat nakładać na suchą i czystą skórę, omijając okolice oczu.
Najlepsze efekty uzyskuje się stosując produkt przez 2-3 tygodnie. Przez pierwsze 2-3 dni najlepiej wieczorem nałożyć cienką warstwę preparatu i pozostawić ją na skórze na 5 minut. Następnie zmyć płynem micelarnym Le’Maadr lub wodą. Stopniowo wydłużać codziennie czas aplikacji do 15 minut. Po zmyciu preparatu nałożyć krem nawilżający. W ciągu dnia pod makijaż zastosować krem z wysokim filtrem SPF.
W czasie stosowania preparatu może się pojawić lekki rumień, uczucie mrowienia i delikatnego pieczenia. Złuszczenie skóry następuje po kilku dniach, jest uzależnione od typu i rodzaju skóry. Serię zabiegów można powtarzać 2-3 razy w roku.
Nie stosować przy aktywnym trądziku pospolitym, przy zmianach ropnych, rozszerzonych naczynkach, cerze alergicznej, na skórę podrażnioną promieniami słonecznymi, po depilacji woskiem i zabiegach elektrolizy. Jeśli pojawi się silne podrażnienie skóry należy przerwać stosowanie preparatu.


     Kwas glikolowy w zależności od stężania przynosi różne efekty. Stężenie poniżej 15% działa nawilżająco i delikatnie złuszcza powierzchownie warstwę rogową. Im większe stężenie kwasu tym mocniejsze działanie złuszczające oraz wspomagające odnowę skóry właściwej poprzez pobudzenie aktywności fibroblastów. Stężenie 15% jest dość małe jak na typowy chemiczny peeling, natomiast jest jednym z najwyższych jakie widziałam w sprzedaży do domowego używania.

  Peeling ma delikatny zapach i konsystencję gęstego kremu, który bardzo łatwo rozprowadza się na skórze. Zamknięty jest w wygodnej białej tubce z schludną szatą graficzną. 
     Zaczęłam go używać, kiedy słońca było znacznie mniej na niebie, ale i tak profilaktycznie pod makijaż używałam kremu z filtrem 50. Peelingu używałam wieczorem przez dwa tygodnie. Przygotowanie mojej twarzy i dekoltu zaczynałam od wykonania delikatnego peelingu (żel do mycia twarzy + łyżka korundu) lub dokładnego umycia twarzy, następnie bardzo dokładnie zmywałam twarz wodą i osuszałam ręcznikiem. Na twarz i dekolt nakładałam niecałą łyżeczkę kremu, dokładnie wmasowywałam i początkowo pozostawiałam na 15 minut, w drugim tygodniu czas wydłużyłam do 30 minut. Pozostałości kremu zmywałam obficie wodą, a następnie przemywam wacikiem nasączonym płynem micelarnym. 

     Po 14 dniach systematycznego używania moja skóra stała się bardziej miękka, przebarwienia potrądzikowe delikatnie się rozjaśniły. Natomiast największy efekt zauważyłam na nosie, brodzie i policzkach, gdzie miałam mniej zaskórników, a pory stały się mniej widoczne. Dodatkowo w strefie T zmniejszyło się wydzielanie sebum. 
     Mimo stosowania kremu przez dłuższy czas moja skóra nie była podrażniona, nie czułam żadnego pieczenia, ani szczypania. Stosując peeling zawierający należy omijać otwarte rany, ponieważ będzie bardzo nieprzyjemnie. Po zakończeniu serii należy nadal stosować krem z filtrem, by zapobiec przebarwieniom, oraz warto stosować maseczki nawilżające.

     Jestem baaardzo zadowolona z tego peelingu, zużyłam około połowy opakowania i wrócę do niego jesienią, gdy tylko będzie mniejsze słońce.


 Jeśli jak ja zmagacie się z zaskórnikami, chcecie oczyścić swoją skórę,  zmniejszyć wydzielanie sebum oraz delikatnie ją rozświetlić zapraszam na stronę firmy InfoPlus24 która jest dystrybutorem produktów Le'maadr.

Maddzik

Idealne brwi z kredką Felicea

Mój codzienny makijaż z każdym rokiem studiów jest coraz bardziej minimalistyczny. Oszczędność czasu szczególnie o 6 rano stała się dla mnie bardzo ważna. 





Kwadrans, który pozostaje mi na makijaż staram się wykorzystać w pełni tak by nie różnił się od tego co wykonuję w godzinę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...