↓20 Under Twenty po dwudziestce

Jakiś czas temu dostałam od Agi paczuszkę kosmetyków do recenzji a w niej był ten oto zestaw.
Kosmetyków Under Twenty używałam mając lat 14-17 i wtedy spełniały one moje wymogi, lecz jak to sami dobrze wiecie. Apetyt i wymagania rosną nieustannie. Pierwsze pytanie które pojawiło się w mojej głowie : Czy takie zwykłe drogeryjne kosmetyki z niższej półki nie zrobią mi masakry na twarzy, czy w ogóle będzie widać jakieś efekty ich stosowania?

Jeśli jesteście ciekawi zapraszam do dalszego czytania :)

Opis producenta:

peeling myjący:
Kosmetyk przeznaczony do intensywnej pielęgnacji skóry z widocznymi niedoskonałościami. Połączenie żelu i peelingu pozwala głęboko oczyścić skórę i zmniejszyć ilość zaskórników. Wygładza skórę i pozostawia ją matową. Ma bardzo intensywny, ale świeży i przyjemny zapach.
Zawiera salicylan sodu + wit. PP + drobinki peelingujące.
Producent obiecuje natychmiastowy efekt.
Cena: 13zł / 150ml


tonik:
Tonik zapewnia skuteczną, całodzienną pielęgnację skóry ze skłonnościami do niedoskonałości. Skuteczność zawdzięcza innowacyjnej kompozycji: substancji matujących i zapobiegających trądzikowi oraz substancji oczyszczających.
Jak działa?
- zapobiega trądzikowi i zaskórnikom
- głęboko oczyszcza i matuje
- odblokowuje pory.
Efekt: idealnie oczyszczona i matowa skóra + uczucie świeżości i naturalności.
Cena: ok. 12zł / 200ml


Moja opinia:
peeling myjący:
Opakowanie:
Prosta tubka, charakterystyczna jak dla ↓20 niebieska szata graficzna. Zamknięcie typu klik - bardzo wygodne i szczelne.
Konsystencja / kolor:
Dość gęsty niebieski żel a w nim zatopione małe kryształki.
Pojemność / wydajność:
Opakowanie zawiera 150ml ja używam już drugi miesiąc i jestem mniej więcej w połowie. Wystarczy mniej więcej mała łyżeczka by dokładnie umyć całą twarz.
Działanie:
Uwielbiam zdzieraki wszelkiej maści, czy to cukrowe czy solne peelingi - po prostu uwielbiam. Mam grubą czasem twierdzę, że nawet ‘toporną’ skórę, która jest bardzo kapryśna. W ciągu tygodnia staram się używać delikatnie myjących kosmetyków i mocno nawilżających kremów, jednakże 2 czasem 3 razy w tygodniu serwuję jej coś mocniejszego. Ten żel jak dla mnie jest idealnym peelingi. Drobinki w nim zawarte mimo iż małe, to są dość ostre. Do umycia całej twarzy spokojnie wystarczy nam około łyżeczki produktu. Następnie kolistymi ruchami nie zapominając o żadnym kawałeczku ojej twarzy wykonuję delikatny masaż. Stopniując dotyk stopniuję również jego peelingującą moc. Kiedy potrzebuję na prawdę mocnego peelingu wystarczy, że masując wożę w to trochę więcej siły. Natomiast jeśli zależy mi na codziennym myciu wystarczy, że będę znacznie delikatniejsza. Tak na prawdę dla mnie jest to 2 w 1 czyli żel do codziennego stosowania przy delikatnym wmasowywaniu i bardzo  dobry peeling jeśli podczas jego aplikacji użyjemy troszkę więcej siły.
Po jego zastosowaniu skóra nie jest ani podrażniona ani wysuszona, Ja zazwyczaj ją tonizuje a następnie nakładam krem.


tonik:
Opakowanie:
Prosta walcowata butelka, charakterystyczna jak dla ↓20 niebieska szata graficzna. Zamknięcie typu klik - bardzo wygodne i szczelne.
Konsystencja / kolor:
Przezroczysty płyn.
Pojemność / wydajność:
Opakowanie zawiera 200ml produktu, do stonizowania całej twarzy spokojnie wystarczy nam jeden wacik nasączony tonikiem. Ja przy prawie codziennym używaniu w ciągu 2 miesięcy zużyłam około ¾ opakowania
Działanie:
Zadaniem toniku jest przywrócenie lekko kwaśnego  pH które po użyciu żelu, mydła czy pianki jest zazwyczaj lekko zasadowe. Przez kwaśny odczyn nasza skóra broni się przed drobnoustrojami i grzybami będąc nieprzyjaznym dla nich środowiskiem. Toniki dodatkowo zawierają substancje aktywne dostosowane do konkretnych rodzajów skóry. W Przypadku tego toniku są to :
  • aktywny cynk i wyciąg z lukrecji - działają łagodząco
  • kwas migdałowy - działa nawilżająco
Toniku używam po każdym myciu twarzy, czasem jeśli nie jestem umalowana to również w środku dnia by ją odświeżyć. Skóra po jego użyciu jest delikatnie napięta i elastyczna, lecz nie wysuszona.


Podsumowanie:
Moim zdaniem jest to bardzo fajny zestaw za nieduże pieniądze.
Peelingu możemy używać w '2 wersjach' w zależności od potrzeby, jest bardzo wydajny nie podrażnia i spełnia wszystkie swoje działania. Natomiast tonik delikatnie tonizuje skórę przywracając jej odpowiednie pH,nie podrażania ani nie wysusza.
Dla mnie strzał w 10!

Szara codzienność z nutką złota i różu

Osobiście jest to jedna z moich ulubionych codziennych stylizacji
Szare rurki kupione na początku LO, wyciągnięta szara kangurka, która jest ciepła i baaaaardzo wygodna, do tego proste szare już trochę styrane japonki i moja ulubiona torba z nietoperkiem, która pomieści każde zakupy.
Dla dodania koloru złoto-różowe bransoletki, które rozświetlą szarość.
Proste, szare wygodne i przede wszystkim bardzo uniwersalne klapki z kwiatkami.
Zbliżenie na dodatki:
Mix złotych bransoletek z jedną ślicznie zdobioną różową bransoletką
spodnie: ryneczek
bluza: tani sklepik
japonki: ryneczek
torba: Pod Poduchą
bransoletki: efoxcity.net
pierścionek: katherine.pl


Mam nadzieję, że spodobała się Wam szarość mojej codzienności :)

pozdrawiam
niestety jeszcze chora Madzia

Zapraszam do odwiedzenia sklepu efoxcity.net 

Profesjonalne spa dla stóp z Eveline, czy aby na pewno?

Dzisiaj przyszła kolej na ostatni produkt firmy Eveline który dostałam do testów. Jest to peeling i maska do stóp. Produkt wydaje się być idealny do zastosowania przed wakacjami, by odświeżyć nasze stopy Nie musimy od razu kupować 2 pełnowymiarowych produktów. Zabieg przyszykowany, odmierzony, wystarczy tylko wykonać. Ja wykonałam i chciałam się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami na jego temat.
Opis producenta:

Peeling 
SOS profesjonalny peeling aktywnie wygładzający do stóp Skutecznie usuwa zrogowaciały naskórek, pozostawia skórę gładką i przyjemną w dotyku. Peeling wygładzający przeznaczony jest do skóry stóp ze skłonnością do silnego rogowacenia. Formuła bogata w zaawansowane składniki aktywne, działające w synergii z mikrogranulkami, delikatnie usuwa obumarłe komórki z zewnętrznej warstwy naskórka, intensywnie wygładza i nawilża. Kompleks Duo Active MoistTM oraz ekstrakty z nagietka, szałwii i rumianku wspomagają odnowę i regenerację oraz zapobiegają tworzeniu się zrogowaceń. Zastosowanie peelingu do stóp doskonale przygotowuje je do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.

Maska
SOS profesjonalna maska odżywczo-regenerująca do stóp.

Intensywnie i trwale nawilża, widocznie poprawia kondycję suchej skóry stóp.Odżywczo regenerująca maska do stóp o wysokiej zawartości UREA maksymalnie i długotrwale nawilża skórę oraz chroni ją przed wysuszeniem. Innowacyjna formuła bogata w kompleks witamin (A, E, F) głęboko odżywia i regeneruje skórę, zapewniając jej elastyczność. Olejek z kiełków pszenicy wzmacnia bariery chroniące głębsze warstwy naskórka przed utratą wody, nawilża i uelastycznia. Ekstrakt z rumianku łagodzi podrażnienia.

Maska sprawia, że skóra staje się jedwabiście gładka i delikatna w dotyku.
cena: 3zł
pojemność: 2x6ml
dostępność: drogerie kosmetyczne

Moja opinia:

Opakowanie pozwala nam na jednorazowe użycie produktu jednakże taki zabieg powinniśmy wykonywać mniej więcej co tydzień. Produktu użyłam jednorazowo i przedstawiam Wam wnioski po jego zastosowaniu:

Peeling
Opakowanie:
dwukomorowa prosta saszetka
Konsystencja / kolor:
żelowa konsystencja z małymi peelingujacymi drobinkami, kolor przezroczysty
Zapach:
trudny do nazwania, lekko ziołowy, nie zbyt mocny, lub nieprzyjemny i szybko się ulatnia
Pojemność / wydajność:
6ml to moim zdaniem trochę za mało  produktu do użytku na obie stopy, uważam że 10 ml byłoby idealne
Działanie:
Peeling ze względu na bardzo delikatne drobinki nie daje efektu ścierania. Przy pielęgnacji stóp, niestety ścieranie zgrubiałego naskórka jest bardzo ważne, szczególnie w okolicy pięt.
Byłby idealny po wcześniejszym wyfrezowaniu stóp, by wygładzić ewentualne nierówności i zmiękczyć trochę skórę.

Maska
Konsystencja / kolor:
Kremowa biaława konsystencja z lekkim perłowym zabarwieniem, bardzo łatwo rozprowadza się na skórze, zapach bardzo delikatny z nutą mięty, typowy jak dla kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji stóp
Zapach:
trudny do nazwania, lekko ziołowy, nie zbyt mocny, lub nieprzyjemny i szybko się ulatnia
Pojemność / wydajność:
6ml to moim zdaniem trochę za mało produktu do użytku na obie stopy, uważam że 10 ml byłoby idealne
Działanie:
Plusem maski jest mocznik na początku składu i ekstrakt z rumianku. Maska nawilża skórę , która staje się elastyczna i bardziej miękka. Do wchłonięcia potrzeba około 15-20 minut, jednakże maska pozostawia delikatny tłusty film na skórze. Efekt nawilżenia niestety utrzymuje się dość krótko.


Skład:

Peeling
Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Polyethylene, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Cocamide DEA, Triethanolamine, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Salvia Officinalis Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Urea, Poliqaternium-7, Glucose, Methylchloroisothiasolinone, Methylisothiasolinon, Parfum, Limonene.

Maska
Aqua/Water, Urea, Cetearyl Alkohol, Mineral Oil, Ceteareth-20, Cera Microcrystallina, Betaine, Glycerin, Propylene Glycol, Glyceryl Stearate SE, Chamomilla Recutita (Matricaria) Extract, Isopropyl Myristate, Alcohol Denat., Polysorbate 20, PEG-20, Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Triticum Vulgare Germ Oil, Menthol, Triclosan, Camphor, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, DMDM Hydantoin, Parfum, Disodium EDTA, Limonene, Hexyl Cinnamal, Linalool, Citral, Amyl Cinnamal.

Mimo iż produkty do testów otrzymałam od portalu udziewczyny.pl nie wpłynęło to na moją recenzję.
pozdrawiam 
Madzia

Smaczna zdrowa pizza w 15 minut :)

Jakiś czas temu listonosz przyniósł mi wygraną z konkursu Blogerzy kochają olej rzepakowy.
Jest to mała patelnia w kształcie serca, w sam raz do naleśników bądź smażenia jajek. Miłe urozmaicenie śniadania bądź obiadu. 
Kilka dni temu niestety dopadła mnie grypa, termometr wskazywał czasem ponad 40', a ja planowałam spisać testament. [ Podobno bredziłam, że jestem wielkim, gorącym, żółtym słońcem, które bucha ciepłem ;) ]
Na szczęście dzisiaj jest już lepiej, a rano naszła mnie ochota na pizzę / zapiekankę i postanowiłam wypróbować nowa patelnię.

Przepis na 'zdrowszą wersję pizzy' jest bardzo krotki, a wykonanie dziecinnie proste.
Wybierając otręby zamiast mąki spożywamy więcej błonnika, który ma bardzo dobry wpływ na nasze jelita, a dodatkowo jesteśmy dłużej syci po takim posiłku.
Jeśli nie mamy otrębów oczywiście możemy użyć mąki, wtedy najlepiej jest użyć razowej bądź pełnoziarnistej.

* Z podanej ilości wyszły mi 2 spody do pizzy (patelnia jest wielkości połowy kartki A4)

Składniki:

* 4 łyżki otrębów ( ja osobiście wolę zmielone)
* 2 jajka
* 1  łyżkę kefiru
* łyżeczkę proszku do pieczenia
* szczyptę soli

dodatkowo:
* pomidor
* szynka
* pieczarki
* żółty ser
* zioła prowansalskie, bazylia
Jeśli chodzi o dodatki to możemy zmieniać je w zależności od zawartości lodówki.

Wszystkie składniki wrzucamy do miski
 mieszamy aż ciasto będzie jednolite
patelnię smarujemy chusteczką zamoczoną w niewielkiej ilości oleju a następnie wlewamy ciasto tak, by miało ok 1 cm grubości
 przewracamy dosłownie na chwilę by podpiec z drugiej strony
 Tak wygląda upieczone ciasto:
Teraz mój ulubiony moment ;) czyli układanie dodatków
  w moim przypadku jest to szynka i pomidor,
 pieczarki,
zioła
 i oczywiście żółty ser.
 Ja pizzę postanowiłam zapiec w małym, już wiekowym zapiekaczu / mini piekarniku, ale równie dobrze możemy użyć zwykłego piekarnika bądź mikrofali. Wystarczy około 5 minut. 
 A tak wygląda gotowe dzieło:
 

Lubicie domowe zapiekanki i pizze? Może zdradzicie mi jakiś ciekawy przepis?
Chętnie spróbuję czegoś nowego :)


pozdrawiam
Madzia z pełnym brzuchem ;)

A może by tak jakiś konkursik zmajstrować?

Już jakiś czas w mojej małej główce pojawiła się myśl o konkursie, co nieco mi się udało, nagrody powinny się Wam spodobać, a teraz zastanawiam się nad zadaniem konkursowym...

A tak w ogóle, to są tu jacyś chętni? :P

Eveline - slim EXTREME 4D - wyszczupli nasze ciało, a może tylko uszczupli naszą kieszeń?

Chyba każda z nas, a na pewno większość próbowała jakiejś diety cud, chcąc w tydzień zrzucić jak nic z 10kg, a jeszcze przy okazji wyrzeźbić swoje ciało przy znikomej liczbie ćwiczeń.
Kiedy to nie podziałało wpadałyśmy na pomysł, a może krem by nas wyszczuplił...

Opis producenta:


Przełom w wyszczuplaniu i modelowaniu sylwetki. Efekty jak po treningu w fitness clubie!
Korzystając z najnowszych osiągnięć naukowych, eksperci z laboratorium Eveline Cosmetics opracowali innowacyjną zaawansowaną technologicznie formułę serum, które zapewnia wyspecjalizowaną pielęgnację ciała, przynosząc natychmiastowe rezultaty. wyszczuplenia i wymodelowania sylwetki. Serum aktywnie wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej oraz niezwykle skutecznie redukuje cellulit. Zaawansowane składniki najnowszej generacji zawarte w serum, zostały specjalnie dobrane w celu efektywnego ujędrnienia i wyrzeźbienia ciała. Produkt skutecznie modeluje kształt sylwetki, pozwalając uzyskać spektakularny efekt wyszczuplający, jak po treningu w fitness clubie.
bioSlim-Fitness Complex - wykazuje silne działanie wyszczuplające i antycellulitowe, wzmacnia działanie pozostałych substancji modelujących.
Lipocell-Slim Complex i L - karnityna - intensywnie stymulują mikrokrążenie, dzięki czemu wspomagają redukcję cellulitu i tkanki tłuszczowej.
Kolagen i pro - elastyna poprawią gładkość, jędrność i elastyczność skóry. 

EFEKT 4D:
1. modeluje i rzeźbi sylwetkę 
2. redukuje tkankę tłuszczową 
3. ujędrnia i wygładza 
4. działa do 48h 

cena: 19zł
pojemność: 250ml
dostępność: drogerie kosmetyczne


Moja opinia:


Krem testuję około 3 tygodni i uważam, że jest to jednak trochę za mało by móc napisać pełną opinią, więc na dzień dzisiejszy podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami. 

Opakowanie :
Zielona dość duża tuba z wieoloma napisami i oczywiściem dopiskiem 50ml GRATIS jak to bywa chyba w większości kosmetyków firmy EVELINE. 
Szczelne zamknięcie typu klik uważam za bardzo wygodne przy takiej formie kremu.

Konsystencja / Kolor /  Zapach :
Dość gęsty biały krem o typowo mentolowym zapachu z nutą zielonego jabłuszka. Jeśli chodzi o zapach to jest on dość mocny, mentolowy jakby z nutą zielonego jabłuszka ( pewnie część z Was pamięta ten płyn do czyszczenia). Mi osobiście ten zapach nie przypadł do gustu, ale nie jest on rażący i po około 15-20 minutach jest już mało wyczóuwalny

Działanie :
Rodzice pozbawili mnie złudzeń oświadczając że św. Mikołaj nie istnieje, tak nauka i używanie tego typu kremów uświadomiło mnie, że sam krem to za mało. Gdyby istniały wyszczuplające kremy chirurdzy plastyczni stracili by wieeeelu klientów. Niestety takie cuda nie istnieją.
Krem po porannym jak i wieczornym prysznicu wsmarowuję w uda pośladki i brzuch wykonując dość aktywny masaż przez około 10minut. Krem nie pozostawia filmu na skórze i wchłania się szybko, przy okazji chłodząc. Efekt chłodzenia utrzymuje się około 20 minut i o ile latem jest to bardzo przyjemne tak zimą mógłby pojawić się mały problem ;)
Jest dość gęsty, ale nie oznacza to że jest bardzo wydajny,  niestety do posmarowani muszę zużyć znaczną część kremu, moje ciało go polubiło i chłonie jak gąbka. 
Po 3 tygodniach stosowania moja skóra jest bardziej miękka, elastyczna i troszkę bardziej jędrna. Krem dość dobrze nawilża, a dodatkowy masaż poprawia ukrwienie co ma pozytywny wpływ na kondycję skóry. Pewnie bez masowania efekty byłyby znacznie mniejsze.
Krem na pewno nie zastąpi nam porządnych zajęć fitness, lecz systematycznie stosowany i wmasowywany  energicznymi zdecydowanymi ruchami nawilży, uelastyczni i delikatnie ujędrni naszą skórę


Skład:

Aqua/Water, Cetearyl Alcohol/Ceteareth-20, Glycerin, Mineral Oil, Isopropyl Myristate, Petrolatum/Choleterol/Cetearyl Alcohol, Alcohol Denat., Dimethicone, Cetyl Alcohol, Octyldodrcanol, Caffeine, Zingiber Officinale (Ginger) Root Extract, Sodium Polyacrylate, Caffeine/SodiumSalicylate/Lecithin/Silica, Centella Asiatica, Ginko Biloba Extrat, Hedera Helix (Ivy) Extract, Glycerin/Water/Suaeda Maritima Extract, Water/Butylene Glycol/Laminaria Hyperborea Extract, Hydrolyzed Collagen/Hydrolyzed Elastin, Mentol, Water/Glycerin/Propylene Glycol/Lecithin/Carnitine/Ubiquinoe, Maris Sal, DMDM Hydantoin, Phenoxyethanol/Metylparaben/Butylparaben/Ethylparaben/Propylparaben, Fragrance, Disodium EDTA, Limonene, Citral, Geraniol, Linalool.



pozdrawiam
ochłodzona i lekko ujędrniona Madzia ;)

Z uśmiecham na ustach i lekkim kacem czas wrócić do normalności

We wtorek udało mi się zaliczyć anatomię, a dzisiaj powoli wracam do życia. Baaardzo się bałam, ale z pomocą przyjaciół się udało. Istny majstersztyk, nawet nie pytajcie jakie to były kombinacje. Ale ulga niesamowita! Dodatkowo jadę dzisiaj odebrać mój przenośny dysk z naprawy i mam nadzieję, że już wszystko będzie z nim dobrze :) A teraz podwójne espresso z mlekiem i biorę się za pisanie :) mam do nadrobienia kilka recenzji.

Eveline - glicerynowy krem do rąk

Dzisiaj parę słów o kremie z którym wiązałam wielkie nadzieje jak tylko go zobaczył.
Jeśli jesteście ciekawi czy poradził sobie z moimi wymaganiami to zapraszam do lektury :)

Opis producenta:

Glicerynowy krem do rąk zapewnia intensywne, długotrwałe nawilżenie i maksymalne wygładzenie skóry. Sprawia, że nawet bardzo zniszczone i przesuszone dłonie stają się niezwykle miękkie i satynowo gładkie. Wyjątkowa formuła doskonale chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Bogactwo składników o wielokierunkowym działaniu to komfort dla dłoni, które na długo pozostaną odżywione, zregenerowane i aksamitnie gładkie w dotyku. Dodatkowo krem wzmacnia paznokcie i pielęgnuje skórki wokół nich.
Wyciąg z aloesu– łagodzi wszelkie objawy podrażnień, przywraca komfort dłoniom narażonym na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych.
Masło karite – intensywnie nawilża i zmiękcza skórę dłoni.
Gliceryna – utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia najgłębszych warstw skóry do 48h.
Olej z kiełków pszenicy – niweluje suchość i szorstkość oraz zapobiega pękaniu naskórka.
Kolagen i elastyna – uelastyczniają i zapobiegają utracie jędrności delikatnej skóry dłoni.
Pantenol i alantoina – działają łagodząco i kojąco.
Witamina E – głęboko odżywia i regeneruje.
pojemność: 245ml

Moja opinia:

Krem zamknięty jest w prostym dużym ( bo aż 245ml) walcowatym opakowaniu z wygoda pompką, lecz taka ilość jest za duża, więc po prostu wyciskam pół pompki. Krem ma delikatny zapach,który zaraz po wsmarowaniu jest niewyczuwalny i dość gęstą glicerynową konsystencję. Dużym plusem jest to że krem wchłania się momentalnie i nie pozostawia żadnego filmu na skórze, nie lubię kiedy moje dłonie sa mokre i muszę czekać aż krem się wchłonie. Niestety po jednokrotnym posmarowaniu moje dłonie nadal są średnio nawilżone więc zazwyczaj smaruję je albo grubsza warstwą albo nakładam dwie warstwy. Mniej więcej pół godziny po posmarowaniu czułam, jakby moje dłonie były jeszcze bardziej suche niż przed posmarowaniem i wpadając w błędne koło smarowałam je kolejny raz. Tym sposobem leząc wieczorem w łóżku sparowałam dłonie mniej więcej 3 krotnie. Muszę przyznać, że czasem było to męczące, bo chcąc uzyskać zadowalający efekt musiałam smarować dłonie 2-3krotnie.
Krem nawilża dość średnio, więc trzeba dość często smarować i nie poradzi sobie suchymi dłońmi. 
Każdy z Nas ma inną skórę i inne wymagania, w moim przypadku ten krem się nie sprawdził.


Skład:

Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Betaine, Acrylates / C10-30Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Hydrolyzed Collagen / Hydrolyzed Elastin, Panthenol, Allantoin, Polysorbate 20 / PEG-20 Glyceryl Laurate / Water / Tocopherol / Linoleic Acid / Retinyl Palmitate, Tricticum Vulgare Germ Oil, Phenoxyethanol / Methylparaben / Butylparaben / Ethylparaben / Isobutylparaben / Propylparaben, DMDM Hydantoin, Fragrance, Disodium EDTA, Limonene, Linalool, Hexyl Cinnamal, Lillal, Alpha-Isomethyl Ionone.



Mimo iż produkty do testów otrzymałam od portalu udziewczyny.pl nie wpłynęło to na moją recenzję.

W brąz oprawię Twe oczy i ozłocę ich blask.

Makijaż zrobiony tak na prawdę w 10 minut. Przy użyciu:
paletki sleek au naturel, cienia z KIKO, żółtego tuszu z WIBO
na ustach błyszczyk elf z dodatkiem jakiegoś miniaturowego z essence
korektor essence, podkład iwostin, bronzer Honolulu z W7 i puder prasowany z Oriflame.
Czyli tak na prawdę tego co miałam akurat pod ręką =)
Maja na początku była trochę przerażona ;) ponieważ nigdy się tak mocno nie maluje, a raczej ogranicza do podkładu i tuszu do rzęs, wiec była to lekka zmiana :)
Makijaż tak na prawdę zamiast zielonego odcienia miał złoty, takie małe sprostowanie.
Przy okazji kilka portretów:


I jak Wam się podoba?

Urodzinowe rozmyślenia

Siedzę na łące, u rodziców na wsi i rozmyślam. Minął kolejny rok, tyle się zmieniło...
Pierwszy rok studiów.
Nowe znajomości ale i strata tych najbliższych.
Zrozumiałam jak trudne bywają rozstania, jak trudno jest zrozumieć, że ktoś odszedł na zawsze.
Z drugiej strony jak dziwnie jest spojrzeć na kogoś, kiedy się wie jak nas okłamywał tworząc bajkę i egoistycznie kreował własną postać. Szczególnie dziwnie i trudno kiedy zaczyna się rozumieć, że kochało się to wyobrażenie i kłamstwo, które tak na prawdę nie istnieje i nigdy nie istniało.
Lecz te trudne są fundamentem naszej siły, pokazują nam, kto tak na prawdę jest naszym przyjacielem. Kto w środku nocy będzie wysłuchiwał naszych rozterek,a za dnia po raz setny powtarzał, że będzie dobrze.
Ostatnie miesiące choć trudne pokazały mi na kim mogę polegać.

Weekend w Poznaniu, to ciepło i radość która podniosła mnie na duchu. Możliwość oderwania się i zmienienia perspektywy, co pozwoliło mi wyciągnąć wnioski i nabrać sił, ktore przez kolejnych kilka miesięcy będą mi baaardzo potrzebne.

Ten rok, to też ten mój mały skrawek internetu, który daje mi jakieś takie poczucie przynależności i bycia potrzebnym. To Wy, którzy mnie czytacie, komentujecie-dodając mi sił i motywując mnie w dążeniu do realizacji marzeń i wyznaczonych celów.

I raz do roku nadchodzi taki dzień kiedy człowiek czuję, że przez tych parę godzin nagle staje się starszy o tych 365dni.
No nic, koniec tych moich wywodów bo gadam jak ciocia klocia. Pozostaje mi wyznaczyć cele na kolejny rok, wrócić z tego pola i świętować 20te urodziny :)

Ps. Pojawiła mi się w głowie pewna myśl-Wam też należy się mały prezent, za to że jesteście :*

edit/ jakoś mi tak staro, już nie mogę powiedzieć, że mam naście lat ;p

Niebo na ziemi

Muszę przyznać, że pisanie postów na telefonie to katorga.
Co chwilę coś pisuję, usuwam i powoli dostaje szału ;)
Tym razem prosta luźna stylizacja w odcieniach niebieskości. Jako tło wspomnienie dzieciństwa, czyli działka rodziców, gdzie kompletnie nie ma zasięgu ;)
ps. to już trzecia próba opublikowania tego posta i mam nadzieję, że tym razem się uda.
Jak tylko wrócę do domu to trochę rozbuduje ten post, bo tak spodobały mi się te zdjęcia, że musiałam się pochwalić ;)
sweterek i spódnica: sh
buty: no namie
koszulka: New Yorker
torba : PodPoduchą

pics by Maja

Moje nowe zdobycze

Jakiś czas temu na Fb powstała grupa 'Łódź sprzedaje i wymienia', dziewczyny wstawiają zdjecia ubrań których chcą się pozbyć za niewielkie pieniądze. Czasme można trafić na prawdę cudeńka. Jakiś czas temu jest z dziewczyn wystawiła na sprzedaż paletkę sleek au naturel (10zł) na którą choruję już od roku.
W prawdzie niektóre cienie są zużyte w znacznym stopniu ale uważam, że cena za którą ją kupiłam jest adekwatna. Oczywiście ja jak to ja nie umiałam się ograniczyć do 1 paletki  i tym sposobem do mojej kolekcji dołączył prześliczny lakier w którym się zakochałam jakiś czas temu przez Agę z agowych petitków która miała go na paznokciach na Weekendzie VIP czyli Salsa by china glaze (8zł) , mój pierwszy cień KIKO  w kolorze 18 ombre a paupieres (5zł), miniaturka kremu Shiseido White Lucency (3zł) i pędzelek eco tools (8zł) - średniej wielkości kuleczka.
Teraz czas uzupełnić wish listę o kolejne produkty :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...