Midsummer's night by Yankee Candle

O zapachu...
Gdzieś na granicy jawy i snu, wśród marzeń i wspomnień, gdzie miesza się rzeczywistość z tym, co nie istnieje, unosisz się lekko wśród nocnych obłoków, płynąć swobodnie w stronę rozgwieżdżonego nieba. Nie, to nie hipnoza, choć Midsummer’s Night hipnotyzuje zapachem. W tej eterycznej kompozycji korzennych przypraw, ciemnego piżma i egzotycznej paczuli z domieszką szałwii i nutki mahoniu odnajdziesz same nieoczywiste wrażenia i nieodparte piękno, którego nie da się ująć w słowach. Midsummer’s Night ukradnie Twą duszę.




     Do kupna tej świecy przekonała mnie przyjaciółka, kiedy zamawiałam świecę Kilimanjaro stars - o której pisałam tutaj -> KLIK. Na początku mojej świecowej przygody wybierałam kwiatowo-owocowe zapachy, z czasem rozkochałam się w tych mocniejszych, cięższych, typowo męskich. I taki właśnie jest ten zapach. Niczym mocna, ostra woda kolońska bardzo przystojnego mężczyzny. Zapach w mgnieniu oka wypełnia sobą nawet duże pomieszczenia, dlatego będzie idealny do dużych pomieszczeń. Na sucho jest delikatniejszy, a po rozpaleniu nabiera ciężkości. Wystarczyła godzina, by w całym mieszkaniu było go wyraźnie czuć. Potem musiałam go zgasić, bo robił się przytłaczający. Jest to jedna z najmocniejszych świec Yankee Candle, którą mam. Będzie idealnym prezentem dla wielu mężczyzn.


A Ty, jakie wolisz zapachy?

Dla mnie 4/5
Zapraszam do sklepu Goodies.pl oraz produktu Goodies.pl/Midsummer's night

Maddzik

Pure Lite - teeth whitening strips czyli coraz bliżej ideału

     Dbając o swój wygląd nakładamy na twarz i ciało kremy, maski. Szczotkujemy włosy wybierając kolejne oleje i odżywki. Malujemy paznokcie... Ale to nie wszystko. Już od dawna myślałam o wybieleniu moich zębów i postanowiłam skorzystać z pasków wybielających PureLite.

Jeśli tak jak ja planujesz wybielić zęby, albo jesteś ciekawa efektów – czytaj dalej

     PureLite Strips - Paski do wybielania zębów. Zawartość opakowania 28 pasków wybielających. Oparty o najnowsze technologie amerykańskie, znacząco poprawa koloru już po 2-3 aplikacjach, kolejne aplikacje pogłębiają i utrwalają efekt. PureLite Strips to bezpieczny, wielokrotnie przebadany produkt, zgodny o obecnie obowiązującymi przepisami zarówno w Polsce, jak i Unii Europejskiej. Przejdź do sklepu KLIK   

Opakowanie zawiera 28 pasków, pakowanych podwójnie w jednorazowe saszetki. Wystarczy rozerwać brzeg, by móc wyjąć paski umieszczone na przezroczystej plastikowej tacce. Jest to idealny sposób pakowania takich produktów, ponieważ zapełnia pełną sterylność. Aplikacja jest prosta i wygodna, wystarczy przeczytać instrukcję obsługi. Paski pachną delikatnie, niczym pasta do zębów. Przed ich użyciem myłam delikatnie zęby, a następnie nakładałam paski na około 30 minut. Nie przeszkadzały mi, ani nie uwierały. nie czułam również bólu i dyskomfortu. Zazwyczaj zakładałam je przed wieczornym prysznicem i zanim się obejrzałam mijał czas. Pierwsze efekty zauważyłam po 3-4 aplikacjach. Po wykonaniu pełnej serii moje zęby zostały rozjaśnione o około 4-5odcieni. W zależności od koloru początkowego różny będzie efekt. U mnie w rodzinie mimo starannego mycia wszyscy mamy problemy z dość ciemnym kośćcem, a hektolitry kaw i herbat tylko sprzyjają powstawaniu przebarwień i ciemnieniu/żółceniu. Po wykorzystaniu wszystkich pasków byłam u dentysty i wszystko jest w normie

①  Sposób użycia jest bardzo prosty. I dokładnie opisany (i narysowany) na tyle każdej saszetki. Po wyjęciu tacki z plastrami odklejamy pierwszy (większy) i nakładamy równo z górną krawędzią zębów,  pozostały wolny brzeg plastra zawijamy pod zębami (nakładając na tył). Mniejszy pasek nakładamy na dolne zęby. Paski zawsze nakładamy stroną, którą są przyklejone do tacki.
② Następnie bardzo dokładnie dociskamy pasek do przedniej powierzchni zębów, uwzględniając przestrzenie międzyzębowe (warto dokładnie docisnąć w tym miejscu,  jakby wciskając plaster w przestrzeń, by nie pozostawić ciemniejszych, niewybielonych miejsc). 
③ Plastry nosimy od 20 do 30 minut. Warto zacząć od 15-20 minut przy pierwszym zabiegu i systematycznie zwiększać czas.
④ Po skończeniu czasu, zdejmujemy paski, a nadmiarem żelu pozostałym na zębach dokładnie je myjemy szczoteczką.
⑤  Dokładnie płuczemy wodą.  

Jestem zadowolona i za kilka miesięcy powtórzę kurację by poprawić efekt. Wybielasz zęby? Może zdradzisz mi swój sposób

Maddzik

Coffee, tea, or me? - 010 Idealny sposób na upalną niedzielę - mrożona kawa Tchibo

    Pogoda coraz bardziej rozpieszcza nas ciepłymi słonecznymi promieniami.  Wiosna i lato to moje ulubione pory roku. Jestem zdecydowanie ciepłolumbym stworzeniem. Wolę się spocić niż zmarznąć - a to u mnie rodzinne. Lecz kiedy upały są niemiłosierne kombinuję na wiele sposobów jak chociaż chwilowo się ochłodzić. Dziś będzie właśnie o chłodzeniu w upalne dni, czyli przepysznej mrożonej kawie.

 A jaka okazała się w smaku? O tym opowiem w dalszej części 

Pielęgnacja twarzy z firmą V laboratories

     Od pewnego czasu w mojej łazience gości seria kozie mleko firmy V laboratories. Patrząc na ilość i różnorodność produktów postanowiłam podzielić je na trzy grupy - do pielęgnacji twarzy, włosów i ciała. Zacznę od góry czyli od twarzy.


Seria do pielęgnacji twarzy składa się z:
  • oczyszczającego płynu micelarnego
  • regenerującego kremu do twarzy na noc z olejkiem arganowym i kreatyną
  • nawilżającego kremu do twarzy na dzień z olejkiem arganowym i kreatyną
  • ultraregenerującego kremu do twarzy z olejkiem arganowym i kwasem hialuronowym
Oczyszczający płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu został opracowany do codziennego zmywania makijażu i oczyszczania skóry z zanieczyszczeń. Przeznaczony jest do skóry pozbawionej blasku, wrażliwej, skłonnej do podrażnień. Idealnie usuwa makijaż wodoodporny z oczu i twarzy, nie podrażniając delikatnej skóry szczególnie wokół oczu. Starannie dobrane składniki aktywne, sprawiają, że skóra staje się jeszcze bardziej elastyczna i jędrna. Płyn micelarny Kozie Mleko łagodzi podrażnienia, nie naruszając naturalnej warstwy hydrolipidowej naskórka. Dzięki innowacyjnej formule , skóra nabiera zdrowego i świeżego wyglądu. Receptura została wzbogacona kwasem hialuronowym i prowitaminą B5.


     Płyn zamknięty jest w dużej, bo aż 400 ml butelce, z wygodnym zamknięciem typu press, które pozwala łatwo dozowacik produkt. Szata graficzna jest prosta i schludna, a cała butelka matowa. Z tyłu został umieszczony opis produktu, sposób użycia i skład.  Ma przyjemny, delikatny mleczno-kwiatowy zapach. Płynu używam już ponad miesiąc i jest bardzo wydajny. Bez problemu radzi sobie z zmyciem pudru, podkładu, cieni. Jedynie przy tuszu i kredytach lub eyelinerach musimy dłuższej przytrzymać nasączony wacik by zmyć cały makijaż. Skóra po jego użyciu jest przyjemnie miękka i nie jest przesuszona, ani razu nie była podrażniona i nie łzawiły mi oczy. 




Nawilżający krem do twarz na dzień z olejkiem arganowym i kreatyną przeznaczony jest do skory pozbawionej blasku, wrażliwej i skłonnej do podrażnień. Krem ma ultra lekką konsystencję o delikatnym zapachu, nie pozostawia uczucia lepkości i tłustości. Idealny pod makijaż. Systematyczne stosowanie kremu powoduje wzrost jędrności skóry, a proces starzenia są niewidoczne.


   W używaniu kremów pomogła mi mama i siostra, więc recenzja będzie wspólna. 
Krem zamknięty jest w prosty biały słoiczek, zabezpieczony folią. Jest najlżejszym z tych trzech, które miałyśmy okazję używać. Ma delikatny zapach jak cała seria kozie mleko. Po nałożeniu na twarz dość szybko się wchłania,  a skóra była nawilżona. Jest dość lekki więc można używać go pod makijaż.  Zazwyczaj nakładałyśmy go dość grubą warstwę, niczym maseczka.   Po dłuższym stosowaniu skóra jest nawilżona i elastyczna.

Regenerujący krem do twarzy na noc z olejkiem arganowym i kreatyną przeznaczony do skóry wrażliwej, pozbawionej blasku oraz skłonnej do podrażnień. Krem z kozim mlekiem wzbogacony dodatkowo o olej arganowy i kreatynę. Dostarcza skórze w nocy składniki głęboko regenerujące. Wygładza ją, pozbawia zmarszczek oraz przywraca naturalne pH. Lekka, półtłusta konsystencja. Posiada delikatny zapach.





     W porównaniu do kremu na dzień,  ma bogatszą konsystencję,  jest gęstszy i bardziej tłusty.  Jest bardziej wydajny w porównaniu z kremem na dzień,  że względu na swoją konsystencję. Bardzo dobrze nawilża skórę,  nie powodując zapytania porów. Wchłania się dość szybko, pozostawiając delikatny film na skórze. 

Ultraregenerujący krem do twarzy z olejkiem arganowym i kwasem hialuronowym przeznaczony jest do skóry pozbawionej blasku, wrażliwej i bardzo suchej. Ultraregeneracja skóry dzięki specjalnie opracowanej recepturze. Działa kojąco, nawilża i odżywia skórę. Delikatnie ujędrnia przy regularnym stosowaniu. Nie pozostawia na skórze efektu tłustości, szybko się wchłania pozostawiając lekki efekt matujący. Formuła wzbogacona została kozim mlekiem zawierającym dużą ilość odżywiających skórę białek i witamin.





   Jeśli chcę szybko poprawić stopień nawilżenia mojej skóry to zazwyczaj sięgam po kremy na noc, ze względu na ich bogatszą formułę. Ten krem jest idealny do nakładania go grubszą warstwą w formie maseczki. Moja mama używała go jako kremu na noc i była bardzo zadowolona. Skora po jego użyciu jest miękka, elastyczna i dobrze nawilżona. 

Seria Kozie mleko idealnie sprawdzi się dla skóry bez większych problemów, wymagającej nawilżenia. Płyn micelarny dobrze zmyje makijaż nie przesuszając skóry,  natomiast kremy ją  nawilża, przez co będzie jędrna i elastyczna. Mająprzyjemną delikatną nutę zapachową. Dużym plusem jest cena, ponieważ kosmetyki te kosztują około 8-10zł. Cała seria była kilkukrotnie dostępna w sklepach Biedronka. Już niedługo opiszę Wam produkty do pielęgnacji włosów oraz ciała. 


Używaliście produktów firmy V laboratories? Znacie serię Kozie mleko?


Maddzik

Efektima, pudrowo - matująca mgiełka do twarzy

    Jakiś czas temu odpisywałam moje spostrzeżenia na temat kokosowego masełka do ciała. Dziś opowiem o matującej mgiełce do twarzy. Jeśli tak jak ja macie problem z przetluszczającą się strefa T i jesteście ciekawi jak radzi sobie mgiełka - zapraszam do dalszego czytania. 



Opakowanie standardowe jak dla mgiełek, z bardzo wygodnym dyfuzorem. Schludna szata graficzna z dokładnym opisem i składem. Mgiełkę przed użyciem należy bardzo dokładnie i dość długo wstrząsnąć by zmieszać fazy mgiełce. Zapach przyjemny, delikatny. Mgiełkę stosuję w dwojaki sposób. 
Pierwszy to stopienie warstw makijażu. Po wykonaniu pełnego makijażu spryskuję całą twarz mgiełką. Początkowo twarz jest mokra, lecz po chwili wszystkie warstwy się stapiają tworząc idealną całość o matowo-lekko satynowej fakturze. Drugim sposobem jest używanie mgiełki w ciągu dnia w celu odświeżenia makijażu i zmatowienia strefy T. Wtedy używam mgiełki tylko na czoło i nos.





Początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona do tej mgiełki, lecz po kilku użyciach bardzo ją polubiłam. Szczególnie ze względu na jej wykończenie, ponieważ nie jest ono typowo pudrowe, a ma w sobie odrobinę satyny, przez co efekt jest naturalniejszy.  Szkoda, że nie ma mniejszego opakowania np 30ml bo byłoby idealne do torebki. Mgiełka sprawdzi się szczególnie dobrze w wakacje podczas upałów. Uwielbiam czuć na twarzy chłodną bryzę, która daje ulgę i delikatnie ochładza, a efekt matujący jest wskazany przy wyższych temperaturach.  Jeśli chodzi o wydajność to trudno jest mi ją stwierdzić, ponieważ mgiełki używam już ponad miesiąc, ale nie mam możliwości sprawdzenia ile produktu zostało. Dodatkowo produkt nie spowodował zapchania mojej skóry, czego troszkę się obawiałam. Jestem zadowolona i pewnie skończę ten produkt na wakacjach


Maddzik

Blog Conference Poznan 2016

      Dzisiejszy weekend jest dla mnie! Mimo wielu godzin wykładów na uczelni i zbliżającej się sesji czekałam na ten weekend jak dziecko na swoje święto. W tym przypadku prezentem jest wiedza. Wiedza z dziedzin, które od dawna bardzo mnie ciekawią.  Uwielbiam konferencje i spotkania blogerów, lubię poszerzać swoją wiedzę, poznawać nowych ludzi i spotykać z tymi, których znam od początku mojej blogowej przygody. Z kubkiem pysznej kawy czas wysłuchać kolejny wykład. Niedziela bez kawy dniem straconym :)
 

Maddzik

White gadrenia Yankee Candle

Moja kolekcja świec systematycznie się powiększa, o mniejsze i większe eksponaty. Coraz częściej sięgam po duże świece, lecz przed zakupem nowego zapachu próbuję wosku. Jeśli przeglądaliście moje poprzednie posty z recenzjami wosków i świec, zauważyliście iż bardzo często sięgam po zapachy typowo kwiatowe.

Dziś o ślicznym kwiecie, ale czy jego zapach pokrywa się z tym woskiem? Zapraszam do czytania.

Rozkwita w iście królewskiej formule – bujnie, uwodząco, majestatycznie. A jak pachnie? Tak, że klękają przed nią z podziwu najznamienitsze, koronowane głowy! Biała gardenia to symbol królewskiej władzy – kwiat, który przez wieki hołubiony był przez piękne księżniczki i dzielnych królewiczów, a który dzisiaj – swoim wyjątkowym, dworskim aromatem – wypełnia nasze domy. Wszystko za sprawą kompozycji White Gardenia – zamkniętej w jasnej, naturalnej masie woskowej, bardzo klasycznej i szlachetnej, która swoim aromatem przywodzi na myśl widok królewskich ogrodów – zadbanych, rozłożystych i będących domem dla najwytworniejszych pawi.





Kwiaty, kwiatuszki, pąki, liście, pręciki - zapach
Zapachy kwiatów wydają mi się być tymi najbardziej realistycznymi. Mimo iż firma Yankee Candle ma w swojej ofercie setki zapachów, to do kwiatów podchodzę najpewniej. Ponieważ najmniej kwiatowych zapachów mnie zawiodło. Kiedy zobaczyłam ten wosk od razu razu wylądował w zakupowym koszyku.  Zapach po nazwie wydaje się być dość prosty, lecz ma w sobie wiele składowych. Zapach kwiatów gardenii, zmieszany z roślinną lutą oraz cięższym zapachem przypominającym shea butter. Pełen przekrój nut rozbudzi zmysły. Nie jet to typowy kwiatowy zapach, ale dodatek cięższej kremowej nuty w pełni go dopełnił. 

Dla mnie 4/5

Zapraszam do sklepu Goodies.pl oraz produktu Goodies.pl/bialagardenia

Maddzik
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...