Village Candle - Palm Beach & Raspberry Rose Tea

Jakiś czas temu chwaliłam się, że już niedługo dotrą do mnie nowe świece prosto z Irlandii. Czekałam na nie jak dziecko czekające na gwiazdkowe prezenty. By je odebrać musiałam pojechać późnym wieczorem na drugi koniec miasta. Oczywiście jak to ja, zgubiłam się i sporo błądziłam, a wracając jak na złość zaczął padać bardzo zimny deszcz. Wróciłam do domu cała przemoczona ale bardzo szczęśliwa. Rankiem jak najszybciej zrobiłam zdjęcia i odpaliłam Palm Beach, której zapach wynagrodził mi całą wyprawę.
Dwa knoty zapewniają równomierne topienie się wosku, dzięki czemu nie musimy otulać niczym świecy, by nie tworzył się w jej wnętrzu tunel. Zapach wydobywa się bardzo równomiernie. Wystarcza 2-3 godziny palenia by świeca rozpaliła się do ścianek.

Palm Beach – esencja pomarańczy i jagód goji. 
Musze przyznać się, że decydując się na tą święcę, a znacznej mierze przekonała mnie jej naklejka i wizja przeniesienia się na rajską plażę. Mimo iż paląc ją cały czas jestem w mroźnej Polsce, to nie zawiodłam się na niej. Świeży cytrusowy zapach z cieplejszymi słodszymi nutami działa na mnie odstresowująco i pobudza mnie do nauki. Jak już od dawna wiadomo, zapach pomarańczy działa również antydepresyjnie przez co jest jednym z najlepszych zapachów kiedy uczymy się do egzaminów, albo musimy skupić się na pracy.

Raspberry Rose Tea  zapach malin, ziół, herbaty i piżma
Kupowanie świec na odległość, po przeczytaniu jedynie kilku recenzji do łatwych nie należy, szczególnie kiedy jest w czym wybierać. Był to zapach którego obawiałam się najbardziej. Malinowa herbata kojarzy mi się z bardzo słodkim, wręcz przytłaczającym zapachem. W prawdzie zapach jest słodki i czuć bardzo wyraźnie napar z świeżych malin, lecz wzbogacony ziołami i piżmem staje się bardzo ciepłym domowym zapachem. 
Lubię palić go po męczącym dniu, kiedy czytam przed snem i powoli się wyciszam. Przyjaciółka wchodząc do mojego mieszkania powiedziała, że poczuła się jakby przyszła do babci, która zawsze piekła dla niej owocowe ciasto.

Szatą graficzną i kształtem słoików do złudzenia przypominają Yankee Candle. (Z tego co czytałam większość zapachów jest bardziej intensywna podczas palenia.) Jeśli chodzi o intensywność tych dwóch świec to jestem bardzo zadowolona, ponieważ wystarczą 2 godziny by w mój ponad ponad 20m2 pokój był otulony mocnym, dobrze wyczuwalnym zapachem zapachem. Jestem z nich bardzo zadowolona i coś czuję, że to dopiero początek mojej świecowej kolekcji. 

Już niedługo opowiem Wam o jeszcze jednym średniaczku VC, który skradł moje serce.

 
Maddzik

2 komentarze:

  1. Uwielbiam świece zapachowe! Jestem wielką fanką Yankee Candle :)
    Połączenie zapachów, kolorystyka i szata graficzna świec, o których piszesz jest niesamowicie kusząca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jest, palmy mnie urzekły, tak jak w przypadku Midnight Oasis

      Usuń

Kultura jest Naszą wizytówką.
Mój blog nie jest miejscem na reklamę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...