Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w kuchni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w kuchni. Pokaż wszystkie posty

Coffee, tea, or me? Idealny sposób na upalną niedzielę - mrożona kawa Tchibo

    Pogoda coraz bardziej rozpieszcza nas ciepłymi słonecznymi promieniami.  Wiosna i lato to moje ulubione pory roku. Jestem zdecydowanie ciepłolumbym stworzeniem. Wolę się spocić niż zmarznąć - a to u mnie rodzinne. Lecz kiedy upały są niemiłosierne kombinuję na wiele sposobów jak chociaż chwilowo się ochłodzić. Dziś będzie właśnie o chłodzeniu w upalne dni, czyli przepysznej mrożonej kawie.

 A jaka okazała się w smaku? O tym opowiem w dalszej części 

Coffee, tea, or Me? czerwona herbata

        Tydzień temu pisałam o moich ulubionych zielonych herbatach, w ciągu ostatniego tygodnia dołączyła do nich kolejna, o której pewnie niebawem napiszę. Dziś czas na zmianę koloru i moje dwie ulubione mieszanki.


Coffee, tea, or Me? Ziołowe mieszanki Herbarium

   W poprzednich postach odpisałam moje ulubione kolory herbat. Dziś opowiem wam o części moich ulubionych ziołowych mieszanek. Wybrałam 4 ziołowe mieszanki dobrane by pomagać w wybranych w konkretnych przypadkach. Małe sześcioboczne opakowania, a w nich, w osobnych foliowych zamknięte zioła. Bardzo spodobał mi się sposób pakowania, ponieważ mogę zabrać z sobą szczelnie zapakowaną herbatkę, bez obawy, że się pobrudzi, albo uszkodzić i wyspie. 

   

Coffee, tea, or Me? Hibiskus

     Dzisiejszy post trochę spóźniony. Zamiast do herbaty jest na dobranoc. Weekend dopiero się zaczął i jeśli kolejne dni będą równie aktywne jak jego początek, to będę potrzebowała odpocząć po weekendzie :).
    
 Dziś zioło / kwiat / dodatek do herbat (i nie tylko) czyli hibiskus.

Coffee, tea, or Me? zielona herbata

       Mimo iż na uczelni mamy wolne piątki i mój weekend trwa a trzy dni, to dla mnie zawsze będzie o dzień lub dwa za krótki. Zakupy na przyszły tydzień, sprzątanie, wizyta u rodziców, ugotowanie obiadów na początek tygodnia by móc zabrać je na uczelnie, zrobienie zdjęć i polowanie na słońce. To taki mój standardowy plan, lecz bardzo często wywrócony jest do góry nogami i zapełniony nieplanowanymi wydarzeniami.
        Lecz jest jedna niezmienna rzecz, która w ciągu weekendu i dłuższego pobytu w domu zawsze mi towarzyszy. Jest to dzbanek z Ikea z zaparzaczem wypełniony przepysznym naparem. W zależności od dnia i nastroju sięgam po przeróżne mieszanki.
     Dziś opowiem Wam o moich ulubionych zielonych herbatach. Są to kolejne opakowania, a ja wiernie wracam do tych smaków już od ponad 2 lat.  Uwielbiam połączenie zielonej herbaty z owocami. Lecz musza być to prawdziwe owoce, ponieważ chemiczne mieszanki mnie odrzucają na kilometr. 


Piątkowa chwila słodyczy - czyli mascarpone z jagodami

Umieszczając zapowiedź wiele z Was nabrało ochoty na coś słodkiego. Ja staram się ograniczyć słodycze do minimalnego minimum. Lecz po męczącym tygodniu marzy mi się coś dla ciała i duszy. Staram się wtedy przyrządzić coś zdrowego i słodkiego, co jednocześnie nie będzie zawierało dodatkowego cukru, a smak uzupełnia zdrowy tłuszcz.


Słoiczek rozmaitości czyli szybkie i sycące drugie sniadanie

Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego staram się planować z kilkudniowym wyprzedzeniem jadłospisu,  szczególnie zwracając uwagę na drugie śniadania i obiady, które zabieram z sobą na uczelnie. Im niższe temerytury tym częściej siegam po kasze, które dzięki zawartości złożonych węglowodanów dają mi siłę na długie godziny. Moimi faworytami, do słownych potraw jest kasza peczak i kasza gryczana niepalona,  która ma łagodniejszy, bardziej uniwersalny smak.

Przepis jest bardzo prosty i można modyfikować go zależnie od zawartości lodówki. 

Konkursowe - naturalnie energetyczne batoniki

     Odkąd dowiedziałam się, że wezmę udział w spotkaniu blogerów kulinarnych w Łodzi bacznie śledzę profil facebook'owy NATURAfood. Przez ostatnie tygodnie pojawiło się tam wiele konkursów z bardzo ciekawymi, w pełni naturalnymi nagrodami. 

     Dziś dowiedziałam się, że wygrałam jeden z nich :) Zadanie konkursowe polegało na napisaniu ciekawego przepisu z użyciem zbóż ekspandowanych. Nagrodą jest zestaw ekspandowanych zbóż. Kiedy wspomniałam o konkursie mojemu chłopakowi, od razu przypomniał sobie, że zjadł ostatni batonik i poprosił mnie bym zrobiła zapas na przyszły tydzień. Tym sposobem uszczęśliwiłam jego zapasem łakoci, oraz siebie wygrywając konkurs.


Ale przechodząc do przepisu, bardzo łatwego i szybkiego!

Naturalne owocowe galaretki z bitą śmietaną

     Coraz częściej inspiruje się przepisami z diety paleo. Z początkiem roku odstawiłam cukier,  o było dla mnie bardzo trudne, ponieważ nie wyobrażałem sobie porannej kawy bez łyżeczki cukru. Z czasem wyeliminowała również większość węglowodanów, ograniczając się do tych w warzywach. Bilans energetyczny uzupełniłam o zdrowe tłuszcze które dały mi dużo energii.  Ale jak każdy miewam czasem dni, kiedy po głowie krąży mi jakąś słodka myśl. Moim pierwszym deserem, którym pewnie niedługo Wam przedstawię jest brownie z batata, które o dziwo polubiłam całą moją rodzina. Pojawiła się równieże jego wersja z pieczonym boczkiem, ale o tym za jakiś czas.

     Jest to bardzo prosty i szybki przepis. Wystarczy tłusta śmietana,  żelatyna i wybrane owoce które akurat mamy w domu. Jeśli chcemy dodać słodyczy wystarczy bardzo drobno pokroić daktyle i namoczyć je w wodzie w której następnie rozpuścimy żelatynę. By dodać chrupkości, na śmietanie możemy ułożyć poruszone nerkowce. 


               Potrzebujemy:
                • owoce leśne  
                • borówki
                • śmietana 36%
                • żelatyna 
                • daktyle
                • nerkowce
     W 300ml gorącej wody rozpuściłam 3 łyżeczki żelatyny, a następnie dodałam około  150 gram mrożonych owoców leśnych, 100gram borówek amerykańskich i 5 bardzo drobno pokrojony dużych daktyli, którymi zastąpiłam zwykly cukier. Owoce pod wpływem ciepła puściły sok, który nadał  smak galaretce.   

     Na zastygniętej galaretce ułożyłam czubatą łyżkę ubytek śmietany i według uznania posypałam borówki, lub nerkowcami.  

    Deser okazał się bardzo przyjemną niespodzianką na uczelni i od razu znalazł kilku chętnych. Zniknął w ciągu kilku chwil, pozostawiając jedynie puste słoiczeki i uśmiechy na twarzach.


Jabłka z kruszonką czyli szarlotka w wersji light

Nowy rok nieodłącznie wiąże się z postanowieniami, szczególnie tymi których nie udało mi się w pełni spełnić w poprzednich latach. Nigdy nie ma na siłowni tyle ludzi, jak na początku roku, oj nigdy. Ale jestem i ja J 
Skoro decydujemy się na ćwiczenia to warto również zadbać o dietę.

Bez szaleńczych wyrzeczeń, po prostu zdrowo!

Każdy z nas od czasu do czasu ma ochotę na coś słodkiego i zdecydowanie niedietetycznego.  Mnie naszła ochota na szarlotkę. Z braku piekarnika (pocieszam się kombiwarem, czy jakoś tak się to nazywa) nie mogę poszaleć w kuchni. Lecz mam jeden sprawdzony przepis, który zawsze ratuje mnie przed wycieczką do piekarni, w celu zakupienia kawałka wymarzonego jabłecznika


 Składniki:
· 4 duże jabłka (najlepiej szara reneta)
· sok z ¼ cytryny
· pół szklanki zmielonych płatków jaglanych/owsianych
· 2 czubate łyżki oleju kokosowego
· 3 łyżki cukru brązowego
· łyżka cukru waniliowego wg uznania

Wykonanie:
Jabłka obieramy, kroimy w średnią kostkę, polewamy sokiem z cytryny, dokładnie mieszamy i wykładamy na blasze wcześniej wyłożonej papierem do pieczenia. Do miski wsypujemy pozostałe składniki, dokładnie mieszamy i równomiernie wysypujemy na jabłka. Pieczemy około 20 minut 170˚C. (Im drobniej zmielimy płatki jaglane/owsiane, tym kruszonka będzie bardziej podobna do swojej standardowej wersji.)

Szybki, prosty deser, który zaspokoi nasze pragnienie. Idealnie pasuje z filiżanką ulubionej kawy i pachnącą świecą w tle.


Jaki jest Wasz ulubiony deser? Próbowaliście zrobić go w wersji light?


 
Maddzik
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...